Miejskie dowcipy…

maj 15, 2008 at 7:36 pm | In Mysli nieuczesane | 2 Comments

Przychodzi baba do sklepu a tam facet. I pyta się tego faceta o zakrystię. A facet porównuje ją do wieprza. Brzmi jak początek kiepskiego dowcipu? Porządna kpina jeśli doda się do tego fakt, że to wszystko działo się naprawdę…

Zastanawiam się czy koloratka usprawiedliwia podobne zachowania. Czy ktoś kto w oczach społeczeństwa uchodzi za wzór świętości i pobożności (przynajmniej z pozoru) może sobie pozwolić na publiczne rozliczenie z grzechów i ośmieszenie obcej osoby? Można by zapytać - dlaczego księża nie są dziś tak popularni i cenieni jak dawniej. Myślę, że to przez wielu takich ludzi jakim był właśnie ten facet w koloratce. I nie będę go tytułować . Mnie jako chrześcijance jest wstyd za tego typu osobników, którzy za podstawę do oceny człowieka uznają to czy owy był w niedziele w kościele. I to, że siedzący na murku łamią przykazanie “nie zabijaj”. Myślę, że ten pan świetnie odnalazłby się w średniowieczu ze swoim umoralniającym i obraźliwym stosunkiem do ludzi, którzy ośmielają się nie przyjąć jego jedynej i słusznej racji. I nie ważne czy widzi ich pierwszy raz w życiu i że chodzi im tylko o zakrystię w kościele, do którego nawet nie należy.

Jeśli ksiądz przyznaje się z całą swoją bezczelnością, że jedynym celem z jego strony była obraza rozmówcy to pytam co to jest za ksiądz? Czy ma prawo rozliczać mnie z grzechów publicznie w sklepie jeśli sam obrażając mnie popełnia grzech? Jakim prawem zupełnie obcy człowiek ocenia mnie na podstawie wyglądu zewnętrznego i braku odpowiedzi na pytania w kwestiach, które zupełnie nie powinny go obchodzić?

Absurdalna sytuacja. A chodziło nam tylko o zakrystię….

hexa1492

Dlaczego młodzi ludzie odchodzą od kościoła?

maj 14, 2008 at 10:47 przed południem | In Dziennikarskie | 2 Comments

W dzisiejszym świecie wielu młodych ludzi odchodzi od kościoła ,od Boga. W ich życiu zaczynają pojawiać się inne ,według ich ciekawsze doznania. Są one spowodowane chęcią zainponowania w towarzystwie ,checią spróbowania czegoś nowego ,nieznanego ,a zarazem zakazanego przez dorosłych. Czasami bywają one konsekwencjami problemów z jakimi zmagają się. Nie zdają sobie sprawy ,że to tak naprawdę śmiertelne używki  ,które z każdą chwilą ,każdym dniem oddalają od Boga. Odstrasza ich konserwatywność dotycząca np. antykoncepcji.Ślepą wierzą ,że bez wiary  i Boga doskonale sobie poradzą.Wydaje im się ,że siedząc na łące ,patrząc na wschód słońca ,można doświadczyć większej obecności i wspaniałości Boga ,lecz tak naprawdę nie chcą go poznać i doświadczyć jego niesamowitej mocy. Przyczyną może być też ,że Ci ‘wierzący’ nigdy nie zakochali się w Chrystusie ,bo nigdy nikt ich nie przyprowadził na spotkanie z Nim. Nikt im nie pokazał Jezusa. Dlatego ,że nigdy na modlitwie ,na Eucharystii całym swoim sercem i całym swoim umysłem ,i całym sobą nie uwielbiali  i nie wywyższali Boga. Brakuje w ich wierze prawdziwego sensu.Nie zdają sobie sprawy ,że stojąc w kościele przed Jezusem ,że to on czeka na ich ruch. Zadaja pytania ,ale brakuje im pokory.Nie potrafią się otworzyć ,uwierzyć.I właśnie stąd bierze się pustka. Gdy mają większe problemy topią je w alkoholu lub popełniają samobójstwo.Nie widzą w Bogu przyjaciela ,ale wroga ,który za dużo wymaga. Zatracają się w używkach. Nie mają podstaw ,które daje wiara.

Dla mnie osobiście ,to niesamowite poczuć jego ogromną miłość ,wiedzieć ,że nigdy mnie nie opuści. Wszystko jemu zawdzięczam.I jestem absolutnie przekonana ,że tylko z nim można poczuć się człowiekiem szczęśliwym.

aleksandra3591

Poznan

maj 13, 2008 at 8:51 przed południem | In Dziennikarskie | No Comments

Wyjazd do Poznania na wystawe World Press Photo jest obowiazkowy i obecnosc na tym wyjezdzie bedzie miala wplyw na zaliczenie przedmiotu dziennikarstwo interentowe. Spotkanie w czwartek o 7.00 na PKP w holu glownym pod zegarem, powrot o 17:42, koszt calosci 37 zl. Osoby ktore nie pojada beda w zamian , w tzm dniu, uczestniczyc w zajeciach z dziennikarstwa z Pania Monika Semenowicz.

Do zobaczenia!

Gosia Stroka

Różowe okulary? Tak, ale nie na długo…

maj 11, 2008 at 3:46 pm | In Mysli nieuczesane | No Comments
To jest jak uczucie zdobywania nieosiągalnego. Jak już zasmakujesz wygranej, wyciągasz różowe okulary ze starej rozpadajacej się drewnianej szuflady, która nasuwa Ci na myśl wspomnienia o najpiękniejszych wakacjach z dzieciństwa. Nie świeci słońce, ale Ty promieniejesz. Konsekwentnie tkwisz w tym błogim stanie. Różowe okulary nie spadają Ci z nosa. Nie ustaje także wiatr, który Twoje włosy rozwiewa jak kwiaty. Tymczasem życie przeplata się między radością, swawolą a chwilami niepokoju i słabości oraz sytuacjami bez wyjścia, więc musisz być uważny. Nie można się nadmiernie przyzwyczajać do wygranej. Życie to typowy bujak: raz hustawka jest na górze, raz na dole. I tak w kółko: gdy pozostajemy w ciągłym ruchu: w górę - w dół, mamy wiatr we włosach, a kiedy bujamy się coraz mniej - większość czasu znajdujemy się na dole. Jak mówi utarte powiedzenie: raz pod wozem, raz na wozie. Nieszczęścia doznałeś krótko po chwilach szczęścia? Tak, bo nierzadki jest to przypadek. Dlatego nie zapominaj, że wszystko trwa w określonym czasie. Czasie, którego zegar nigdy nie staje. Wszystko ma swoje ramy i rządzi się własnymi prawami. Nic nie trwa wiecznie. Przydatna tu i jakże piękna jest umiejętność czerpania radości z małych rzeczy. Chwytanie motyla za skrzydła? Czemu nie?! Wybieraj te najbardziej kolorowe, te które Ci się najbardziej podobają. Nie trać czasu na analizę słabszych momentów, przecież one miną. Przyjdą lepsze chwile - musisz uwierzyć. Uwierzyć, że bedzie lepiej. Bo gorzej nie będzie. Lub…o ironio(!), pomyśl po prostu, że zawsze może być gorzej…(masz dwie opcje). Nigdy nie będzie także wiecznie trwać to, co Cię otacza obecnie. To niemożliwe… I co? Już wierzysz? Uwierz mi, zawsze jest lepiej, choćby to miało z trudem nastąpić. Czasami należy pozwolić oddać wodzy wyrokom boskim…

Ryszek Riedel śpiewał: “(…) w życiu piękne są tylko chwile(…)”.

 

 HaSioQ J.

Materializm

maj 4, 2008 at 10:30 pm | In Mysli nieuczesane, Proza | No Comments

Żyjemy w materialistycznym świecie, a ja jestem materialistką - w wolnym tłumaczeniu, śpiewała Madonna. Dziś właściwie wszystko w konfrontacji z pieniędzmi stoi na przegranej pozycji. Najbardziej cierpi człowieczeństwo. Handel ludźmi jest zakazany od dawna jednak ludzie dają robić z siebie sprzedajny towar dobrowolnie. Sukces, tutaj nie ma miejsca na błędy. Sformułowanie “jestem człowiekiem i nic co ludzkie nie jest mi obce” wydaje się być archaiczną ciekawostką z epoki dinozaurów. Ludzie to dziś maszyny z piękną stalową zbroją, przegrzanymi obwodami i zardzewiałym kręgosłupem - moralnym. Nie można się oprzeć wrażeniu, że każdy taki robot pracując na własny sukces tak naprawdę napędza machinę nie różniąc się od miliona innych. Dziś kobiety zabijają w sobie instynkt macierzyński na rzecz sznura pereł i sukienki od Versace. Nawet życie stoi paradoksalnie na przegranej pozycji. Ludzie to hipokryci. Z własnego egoizmu, głupoty i wygodnictwa potrafią nawet zabić. Tak, mam na myśli aborcję. Oczywiście mocno upraszczając sytuację. Ktoś przymiera głodem aby najeść mógł się ktoś,i pojeździć nowym rowerem, i spróbować luksusowego kawioru, i sprawić sobie złoty sedes…

hexa1492

“W dziewiątej nucie zamknę się “

kwiecień 30, 2008 at 5:44 pm | In Dziennikarskie | No Comments

Słońce, a potem słodki deszcz…
Lecz lata minęły..
Słońce przestało świecić…
Otworzyły się złowroczne wrota..
Deszcz stał się gorzki..
A ja stałam na środku..
On mnie powoli niszczył..
Zalewał.. Utonęłam..
Przez słodko-gorzką chwilę..
Tak wiele straciłam..
Tak wiele się nauczyłam..

“W dziewiątej nucie zamknę się “

zizu144

Tak piękny jest świat ^^

kwiecień 30, 2008 at 5:34 pm | In Dziennikarskie | 1 Comment

Dziś musiałam zauwazyc coś ważnego:

- Egoizm jest zdrowy jeśli jest stopniowy.
- Powinniśmy się cieszyć jeśli widzimy najmniejsze rzeczy.
- Nawet jeśli szczycić się czym nie mamy to i tak jesteśmy jedyni, niepowtarzalni.
- Posiadamy ambicje i plany. Jeśli do nich dążymy to się spełniamy.

Lecz to połowa szczęścia.

^ Musimy kochać.

^ Nie patrzeć na innych złośliwe słowa, spojrzenia.

^ Z byle powodu nie szlochać. (Przecież mamy siłę w sobie. Nikt nam jej nie odbierze).

” Bo umiesz tańczyć,

bo umiesz śpiewać,

bo umiesz pisać. “

Bo to są powody do szczęścia.

zizu144

Od tak..

kwiecień 30, 2008 at 5:24 pm | In Dziennikarskie | 1 Comment

“Bóg zabiera tych dobrych, a złych zostawia na dole po to aby dobrzy nie zeszli na złą stronę, a złym chce dać szansę. Ma nadzieję, że w końcu rozróżnią dobro od zła. Opamiętają się. A oni dalej brną w to bagno. Wpadają w nie coraz głębiej i głębiej. Wynagrodozny świat bałwanów. Boże jak bardzo jesteś naiwny.”- bzdety! Same bzdety!

Paranoja.

zizu144

Małe “pociechy”

kwiecień 30, 2008 at 5:15 pm | In Dziennikarskie | No Comments

Jest coraz gorzej. Przechodzimy po naszych podwórkach i widzimy jak bardzo się zmieniły. Nie ma tego spokoju i radości, gdy patrzymy na roześmiane buzie dzieci. Latają po podwórku. Są niby takie same jak kiedyś. Niestety..Prawda jest całkiem inna.
Można by to porównać w tabelce. Dziś i wczoraj. Przeszłe godziny. Mając jakieś 12-14 lat uwielbiałam opiekować się tymi niewinnymi istotkami. Moja mama pracuje w przedszkolu, więc dostęp do maluchów miałam bardzo dobry. Nie raz po szkole przychodziłam pobawić się z nimi. Kochałam to. Teraz nie ma już tego we mnie. Nie dlatego, że ja się zmieniłam. Nie chodzi o moje ważniejsze sprawy (choć i one pewnie wzięły górą) oraz o brak czasu. Ja po prostu już nie mogę patrzeć na “bachory”, które w wieku 4 lat używają słownictwa typu ” kur**, pier**** ” itp. Obrzydza mnie widok dzieci bijących się, myślących, że tylko przemocą rozwiążą problemy. A przecież tak mało jeszcze wiedzą…. Będąc małą dziewczynką nie spotykałam się z tak okropnymi rzeczami. Przeraża mnie ten fakt i zastanawiam się czemu tak się dzieje? Dlaczego coraz młodsze dzieci zachowują się w tak wulgarny sposób? 12 latki zaczepiają młodzież w wieku 17 lat. Nie mają do nich w ogóle poszanowania, nie boją się starszych. Wręcz przeciwnie.. A przecież kiedyś tego nie było. Ja np nie potrafiłam podejść i obrazić starszą osobę. Wiadomo. Były różne obraźliwe epitety rzucane pod hasłem koleżanek i kolegów w czasie kłótni (ale nie używało się tak brzydkich słów), lecz nigdy w stosunku do kogoś większego. Najgorsze jest to, że takim “gówniarzom” nie można nawet zwrócić uwagi. Człowiek jeszcze bardziej się zdenerwuje. Pytanie: Gdzie są rodzice? Pozwalają na wszystko swoim małym pociechą, krzywdząc je same.

zizu144

Cześć! – jestem wolną książką…

kwiecień 30, 2008 at 4:59 pm | In Dziennikarskie | 1 Comment

Przystanek autobusowy. Przechodzą tędy nastolatki, grupki rozkrzyczanych dzieci, wracających ze szkoły, zrzędliwa starsza pani, bezdomny, młoda studentka… Od czasu do czasu, ktoś tylko z zainteresowaniem zerknie na ławkę. Leży na niej samotna książka. Jest zupełnie normalna, w miękkiej kolorowej okładce, ma znany tytuł, jednak ludzie obchodzą się z nią jak z bombą, dziwnie się przyglądają, ukradkiem spoglądają przez ramię, aż w końcu ktoś, dokładnie się uprzednio rozejrzawszy, bierze książkę pod pachę i pospiesznie oddala się. Dlaczego zwykła książka wzbudza takie zainteresowanie? – Winna jest mała żółta nalepka: „Cześć, jestem wolną książką, a Ty- moim nowym Czytelnikiem. Jeśli chcesz- weź mnie ze sobą i przeczytaj…”

Porzucona na bruku

Opisane wyżej zjawisko to BookCrossing, czyli ciągle mało znana w Polsce idea „uwalniania książek”. Pomysłodawcą akcji jest Amerykanin Ron Hornbaker, który zainspirowany stronami internetowymi opisującymi drogę jaką codziennie przebywają niektóre banknoty i zdjęcia, postanowił stworzyć serwis pozwalający nieodpłatnie dzielić się książkami i śledzić w sieci ich podróż. Bookcrosserzy tłumaczą swoje działanie tym, że książki nie lubią być więzione w domu na półkach, wolą krążyć z rąk do rąk i być czytane. Sposób przekazania książki jest banalny, wystarczy zarejestrować ją na stronie internetowej BookCrossingu i… po prostu porzucić. Reszta dzieje się sama. Ktoś znajduje „zgubę”, czyta, ponownie rejestruje w Internecie i „podaje dalej”. Możliwości, gdzie „zgubić” książkę, czyli „półek” jest naprawdę wiele począwszy chodnika na świdnickiej, na specjalnych miejscach w szkolnych bibliotekach kończąc. Jak donosi serwis www.bookcrossing.pl jedyną wrocławską półką z prawdziwego zdarzenia był niegdyś Zespół Szkół nr 5 przy ulicy Hauke Bosaka. Większość ludzi jednak od takich oficjalnych półek(o ile już istnieją), bardziej woli przypadkowe miejsca. Najłatwiej znaleźć książkę w rynku na ławce oraz w tramwaju i autobusie. Jednak przy takich miejscach istnieje niebezpieczeństwo, że książkę ktoś sobie po prostu przywłaszczy lub zostanie zniszczona. Mimo to zwolenników tej idei jest coraz więcej, ich liczba na całym święcie wynosi ok. 190 tys., a w Polsce ponad 11 tys.

Polska półka?

Moim zdaniem sama idea BookCrossingu jest genialnym pomysłem, ale czy sprawdzi się wśród Polaków? Wątpię. W czasach, gdy człowiek kompletnie nie ufa swojemu sąsiadowi, a co dopiero zupełnie obcym ludziom? I jeszcze miałby im oddać własną książkę?! W dodatku za darmo?! Nie, to nie wchodzi w rachubę. Polskie społeczeństwo nie jest przyzwyczajone do tego rodzaju akcji, nic więc dziwnego, że nie cieszą się szczególnym zainteresowaniem i zaufaniem. BookCrossing- tak, jednak raczej w stanach niż w Polsce.

toll3

Następna strona »

Blog at WordPress.com. | Theme: Pool by Borja Fernandez.
Entries and comments feeds.