RECENZJA

czerwiec 16, 2009 at 9:53 am | In Dziennikarskie | Leave a Comment

Recenzja- PAMIĘTNIK

Data premiery na świecie: 20.05.2004r

Data premiery w Polsce: 1.10.2004r

Reżyseria: Nick Cassavetes (aktor, reżyser, scenarzysta, producent)

Muzyka: Asron

Dystrybutor: Warner Bros

Obsada: Rachel McAdams – Allie Nelson,  Ryan Gosling – Młody Noah Calhoun, Gena Rowlands – starsza Allie Nelson, James Garner – starszy Noah Calhoun,  James Marsden – Lon Hammond – narzeczony Allie

Gatunek: melodramat

Produkcja: USA

„Pamiętnik” opowiada o wakacyjnej miłości siedemnastoletniej Allie i niewiele starszego od niej Noaha. Jest to miłość od pierwszego wejrzenia, która musi pokonać wiele przeszkód. Akcja toczy się w ok.. 1940r. Para zostaje nagle rozdzielona. Kończą się wakacje i dziewczyna musi opuścić wieś, w której poznała Noaha i, w której spędziła lato. Rozstają się w kłótni. Noah pisze do niej codziennie przez rok Listy. Razem jest ich 365. Żaden nie dochodzi do Allie. Spotykają się ponownie dopiero po siedmiu latach. Czy stara miłość powróci? Czy złamią wszelkie zasady po to aby być ze sobą? Historie tą zapisaną w tajemniczym pamiętniku czyta codziennie starszy mężczyzna w domu opieki, kobiecie chorej na Alzheimera.

Moim zdaniem jest to jeden z najlepszych filmów w historii kina. Na forach internetowych prawie nie można znaleźć negatywnych opinii o tej produkcji. Nie znalazłam w nim złych cech, ponieważ jest to film, który uwielbiam pod każdym względem. Muzyka w filmie jest wzruszająca i szybko wpadająca w ucho. Rachel McAdams jest jak zawsze niezawodna. Wspaniale gra swoją rolę. Z wielkim oddaniem. Razem z Rayanem Goslingiem tworzą dobrany duet. Ich gra na scenie pokazuje prawdziwe emocje. Film ten jest oparty na książce Nicolasa Sparksa. Kostiumy zostały dobrane odpowiednio do czasów, które zostały przedstawione w filmie ( jest to okres przed i po II wojnie światowej). Sam reżyser słynie z wielu dobrych filmów np.: “Bez twarzy” czy „Widmo”. Gorąco zachęcam do obejrzenia go i radzę przygotować chusteczki, ponieważ film wzrusza fabułą jak i muzyką. Nie chce jednak narzucać swojego zdania, dlatego zapraszam do tego aby każdy sam ocenił ową opowieść…

zizu144

7 przerobionych zdjęć

czerwiec 15, 2009 at 8:00 pm | In Dziennikarskie | Leave a Comment

Kawa_czarna,_biala_-_zdjecia__Galeria_zdjec_kawy_i_herbaty_1417

chata%20w%20zawoi____1230368298_small

chata%20w%20zawoi____1230368298_small (2)

ciastko

ciastko (2)

Kawa_czarna,_biala_-_zdjecia__Galeria_zdjec_kawy_i_herbaty_1417 (2)

slub_cywilny

slub_cywilny (2)

zachod_slonca_1 (3)

zachod_slonca_1

pu_i_wp_pl

pu_i_wp_pl-1

G3CwuJbnNc4aNYxxaX (2)

G3CwuJbnNc4aNYxxaX

kaczkapipcookieeeeeeeedziewczyna2kra kra kra

cookie

dziewczyna

trawa

studio1

Obraz 1100

Obraz 001

Obraz 024

Przegląd z dziennikarstwa internetowego, moduł IV

czerwiec 14, 2009 at 1:24 pm | In Dziennikarskie | Leave a Comment

Wtorek, 16.06.2009
godzina 13.15
sala nr 1 – komputerowa

Skład komisji: Gosia Stroka, Celina Niedzielska

Na przeglądzie:
- prezentacja zdjęć przekształconych w PS + oryginały (min 7 zdjęć) – umieszczone na blogu
- prezentacja raportu BigPicture – na blogu
- prezentacja fotoreportażu wraz z tematem, 10 zdjęć – na blogu
- ustne przedstawienie – recenzji, najlepszej prasówki lub tematu media tradycyjne, a Internet – do wyboru jeden temat
- omówienie sylwetki wybranego fotografa z agencji MAGNUM oraz jednego jego zdjęcia, adres strony: http://www.magnumphotos.com
- omówienie gatunków: reportaż, recenzja.

Powodzenia i do zobaczenia we wtorek:)

Tysiąc skradzionych pereł i orchidea

maj 9, 2009 at 12:08 pm | In Mysli nieuczesane | 2 Comments

Jesteś zdolny jest do tak wielu pięknych rzeczy,

Że czasem czuje się, jak bardzo blisko Ci do anioła

Gdy słyszysz muzykę,tęsknisz za czymś lepszym, mniej prozaicznym i brutalnym,

Potrafisz sprawić, że ktoś przez chwilę będzie umiał latać,

Wiem, że potrafisz.

Jednak możesz z premedytacją też rozszarpać go na strzępy…

Być wilkołakiem, dziką bestią, niewzruszoną.

Jesteś zdolny do tak wielu okrutnych rzeczy…

Chowasz twarz w kominiarkę, Na harfie fałszując,

Powtarzasz, że tak już jest, tak musi być.

Śpiew ptaków, który Cię zachwyca

Za chwilę potrafi być dla Ciebie na tyle irytujący aby przestać słuchać…

Potrafisz na niej grać,

Wiem, że potrafisz.

Aby wydobyć dźwięk musisz pociągnąć za struny.

Potrzebne są też nuty i klucz…

wiolinowy.

Wiesz, gdzie są.

Nie łap motyla łapczywie za skrzydła, bo przestanie latać.

Na palcach zostaną Ci tylko okruchy kolorów.

Kwiat potrzebuje motyla, to dla niego kwitnie

Gdy już mają siebie nawzajem, oboje mogą umrzeć

Krótki ich żywot, prawo natury – powiesz

Lecz nie bezwartościowy, odpowiem Ci…

Jesteś zupełnie jak kwitnąca herbata,

której kwiat otwiera się po zalaniu wrzątkiem.

Co dla Ciebie jest zalewą? Miłość, natchnienie, pasja?

Sama zalewa bez esencji jest bezwartościowa.

Dlatego otwórz tego mięczaka i odkryj w nim perłę,

Coś pięknego i bardzo trwałego kryjącego się pod skorupą.

Rankiem wstań, otwórz oczy, stań przed lustremi spróbuj odpowiedzieć sobie na pytanie,

Kim jesteś?

Człowieku…

Hexa1492

Migdały, czerwone, zielone i niebieskie:)

maj 5, 2009 at 11:21 am | In Mysli nieuczesane | Leave a Comment

Dlaczego ludzie stawiają między sobą mury? Czego się boją? Grają w jakąś głupią grę? Czy naprawdę chcą być pionkami pozorów?

Dlaczego tak często pozwalamy sobie na złość, a prawie nigdy na miłość? Co robimy dla samych siebie i jak przekłada się to na to, co robimy dla innych?

Przecież każdy marzy o ciepłym deszczu na policzku, dotyku i zapachu kwiatu jaśminu. Co nas od tego odciąga? Czy to marzenia tak odległe, że wydają fikcją? Dlaczego?

Wyjdź latem w deszcz, obróć głowę i zobacz jaka piękna tęcza. Może garnek ze złotem znajduje się na jej końcu, a nie tam gdzie zazwyczaj szukasz? Dlaczego nie? Dlaczego się śmiejesz? Czy kiedykolwiek pozwoliłeś sobie na ten luksus bycia śmiesznym? Może warto? :)

Pozwól sobie marzyć, przecież z tych cegieł możesz zbudować most… .

hexa1492

A Die

maj 5, 2009 at 10:48 am | In Proza | Leave a Comment

A świat był wtedy niczym mroźne pustkowie… . Pustynia pełna kamieni rozdrabnianych przez wiatr.

Sucho, niegościnnie i wszędzie czuć było unoszący się zapach śmierci niesiony przez Chamsin.

Wciąż żywa legenda o niebiańskiej oazie, krainie szczęśliwości, pełnej wody i życia, do której każdy kierował swe kroki tak naprawdę to krocząc po omacku.  Ta jedna nadzieja napędzała  wszystko,  niczym zaginiony skarb, Atlantyda, wymarzona utopia… .

Droga pełna prób, wyrzeczeń, naznaczona cierpieniem kosztować będzie ogrom.  Gdzieś na kolejnym zakręcie wielu zgubi ideały,  złudzenia, nadzieje – być może nawet samych siebie, wielu przypłaci obłąkaniem, obrośnie skorupką, skamienieje od środka czekając już tylko na Chamsin.

Czy warto? Nie wiem… . Każda legenda ma wszak w sobie ziarno prawdy… .

Była na samym początku drogi. Miała już plecak i wszystkie rzeczy potrzebne do długiej wędrówki.

Zupełnie nie wiedziała czego i gdzie ma szukać, i tylko głos wywnętrzał się ze środka grzmiąc całą swoją potęgą o tym, o czym już wszyscy inni wiedzieli.

Iść… Tak iść…

Rozejrzała się więc we wszystkie cztery strony świata, zadumała się przez chwilę, poprawiła wstążkę we włosach i już miała ruszyć za tym, kogo plecy widziała przed sobą, gdy jej noga zatrzymała się w powietrzu i z szurnięciem wróciła na swoje miejsce.

Uświadomiła sobie wtedy, że nie może podążać za kimś jeśli ma znaleźć własną ścieżkę. Zamknęła oczy jeszcze raz, wsłuchała się w samą siebie, obróciła raz w prawo, dwa razy w lewo i z wciąż zamkniętymi powiekami ruszyła około dziesięciu kroków na przód.

Otworzyła jedno oko, potem drugie.

Tylko po co mi te liczby? – pomyślała.

I wciąż z lekkim wahaniem, na drżących nogach postanowiła zrobić następny krok… .

Nie trwało długo zanim się na kogoś natknęła.

- O przepraszam najmocniej… To pańska stopa?

- Owszem młoda damo, byłbym wdzięczny gdyby zdecydowała się pani z niej zejść.

Spłonęła żwawym rumieńcem jednak za wszelką cenę nie chciała dać tego po sobie poznać. Miała szczęście, gdyż jej policzki były już rumiane z natury.

W ten sposób właśnie poznała szczura imieniem Alvaro. Alvaro długo smalił do niej cholewki.

Rzecz jasna nie bardzo wiedziała co zrobić, wszak po raz pierwszy ktoś odważył się smalić doń cholewki i to dosyć nachalnie w jej płochym odczuciu. Przypomniała sobie błogie szaleństwo na temat pewnych orzechowych oczu. To było miłe wspomnienie, na dźwięk którego zawsze dyskretnie się uśmiechała. Pomyślała, że to chyba właśnie tak powinno wyglądać. Szli więc ze szczurem razem przez jakiś czas, ale bardzo krótko.  Po prostu… . Tak zwyczajnie ich drogi zbyt odstawały od siebie, toteż na następnym rozgałęzieniu zostawiła go samym sobie.

Pośpiesznie podążyła dalej. Szła długo, ale zmęczenie nie osłabiało jej zapału ani o kawałeczek.

A był to wciąż początek. Trochę się bała, nie zaprzeczam, słyszała wiele od wielu i przeważnie było to niemiłe wiele.

Zawędrowała następnie w magiczne miejsce pełne najrozmaitszego ptactwa. Wszystkie ptaki były bajecznie kolorowe i ciekawe na swój sposób – a każdy był inny. Były niebieskie wróble, dumne pawie jak to pawie obnoszące się swymi okazałymi ogonami, były sowy – bardzo mądre, a nawet i kruki, i chociaż jako jedyne całe czarne to miały niesamowicie radosne oczy.  Zabawiła tam długo, chociaż czas zdawał się nie mieć najmniejszego znaczenia. Dowiedziała się mnóstwa rzeczy o ptakach jako takich, o ich migracjach i zwyczajach – a każdy był inny. Usłyszała też o tym jak desperacko można lecieć pod wiatr i jak można przy tym boleśnie połamać skrzydła.  I co najdziwniejsze – wszystkie niemalże ptaki były zdania, że oaza znajduje się właśnie tam, skąd wieje Chamsin… .

Ocknęła się nagle z tego narkotycznego snu, tej długiej chwili wśród najróżniejszego ptactwa i zwróciła twarzą pod wiatr. Chamsin natychmiast powalił ją z całą swoją dzikością, wyjąc złowrogo.

Poczuła palący ból prawego policzka. Leżała tak przez kilka dni nie mogąc się podnieść. Słyszała tylko pełne złości i żalu pieśni wiatru.

Dnia czwartego przyleciała doń sowa. Przycupnęła przy niej gładząc czerwony policzek.

- Nie wiem czy mam siłę się podnieść.

- Ależ masz drogie dziecko. Wiatr nie da łatwo za wygraną, przecież sama wiesz, ale poddając się teraz, w tym momencie – cała droga, którą przebyłaś obróci się w niwecz.

- To takie trudne… Muszę wciąż coś udowadniać, muszę udawać, że potrafię choć tak nie jest. Prawdę można nagiąć – owszem, ale na dłuższą metę to nie jest rozwiązanie.

-  Moja droga masz w sobie wystarczająco dużo siły, masz potencjał. Gdzie się podział twój zapał?

- Próbowałam już. Skończyło się tym, że tu leżę od czterech dni i raczej nieprędko wstanę.

- Chamsin nie będzie ci barierą jeśli pokonasz swoją własną. Cierpliwości to wymaga trochę czasu. Niedaleko jest las, gdy do niego trafisz przejdziesz przez wszystko łatwiej.

Sowa oddaliła się zostawiając ją samą. Myślała długo, ważyła własne siły. I tak nagle siódmego dnia dokładnie o wschodzie Słońca podniosła się energicznie czołem w stronę oazy. Wiatr smagał jej twarz i sypał piaskiem w oczy ile mógł. Nie zniechęciło jej to ani troszeczkę. Dotarła w końcu do lasu, o którym wspominała sowa.

Już miała przekraczać linię pierwszych drzew gdy jedno z nich zagrzmiało.

- Dzień dobry – odpowiedziała jak nakazywała jej grzeczność.

- Jak śmiesz wchodzić tutaj sama?!

- Ależ tak się właśnie złożyło, że dziś nikt mi nie towarzyszy – zakłopotała się nieco.

- I co ty masz właściwie we włosach dziewczyno?!

- A to… . To jest wstążka. – uśmiechnęła się dotykając włosów, gdyż z tego wszystkiego już zupełnie zapomniała, że wciąż ją tam ma.  – Więc dlaczego właściwie nie mogę tutaj wejść?

- Czy nikt ci nie powiedział, że to las symetryczny?

- Nie, właściwie to nie… Sowa nic nie wspomniała… .

- A czy w takim razie na wzrok również ci padło?

Oburzyła się nieco brakiem dobrych manier starego dębu.  Spojrzała jednak bardziej w głąb i ukazało jej się sto rzędów drzewek ustawionych równiutko parami. Dwie smukłe brzozy, dwie jarzębiny, olbrzymie olchy – też dwie naturalnie.  Wszystkie zwrócone do siebie licami okalały niczym kolumny wąską ścieżynę osłoniętą od wiatru. Dalej w głąb za nimi rosłe świerki i sosny otaczały cały las z zewnątrz niczym uzbrojona armia.

- I co tak stoisz jak słup soli?

- To sama nie mogę tędy przejść?

- Nie.

- Tylko w parze?

- Tylko dwójkami przechodzić tędy wolno.

- Ale czy nie winnam w takim razie mieć siostry bliźniaczki, by za bardzo nie odstawać od tych dwóch jarzębin tam i brzóz – o tam?

- Hmm myślę, że powinnaś… .  – zadumał się wyraźnie zmieszany dąb.

- Ale ja niestety nie posiadam… .

- Milcz dziewczę! I wyciągnij to z włosów! Stań do szeregu natychmiast!

- Nie zamilknę! – oburzyła się już nie na żarty – Stary dąb powinien tryskać mądrością i rozsądkiem! Jednak Panu jest to obce zupełnie. Nie dziwię się jednak, stoi tu Pan może i od wieków kilku nie zmieniając miejsca i co pan przez te wieki widział? Marny kawałeczek lasu co to go można zobaczyć odwracając głowę! Mocno zakorzeniony w niegościnnej ziemi napełniony uprzedzeniem do wstążek! Dziękuję za wskazówki, dalej pójdę sama… .

I poszła… . Okrążając las słyszała tylko złośliwe szepty, bezczelności na swój temat. Nie mogła zrozumieć jak mówić mogą w ten sposób nie zamieniając z nią jednego słowa. Nadkładając drogi bardzo się zmęczyła. Chamsin wył niemiłosiernie, rzucając raz po raz małym kamykiem, łupiną.

Dnia następnego, wlokąc powoli opadające z sił ciało trafiła na skałę.

- Witaj. – zaczęła skała.

- Witaj.

- Czego tu szukasz zacna panienko?

- Idę przed siebie.

- Spocznij przy mnie jeśli chcesz.

Zrzuciła więc ciężki plecak i usiadła obok. Skała osłoniła ją od wiatru. Było jej bardzo miło. Rozmawiała ze skałą całymi dniami. Wiedziała już, że lubi śpiewać i słuchać żałosnych pieśni wiatru.  Dowiedziała się także, że skały wietrzeją. Powodem oczywiście był Chamsin. Wtedy skała milczała. Dni płynęły na wspólnym dumaniu i uśmiechu. Razu pewnego nawet wydawało jej się, że ją widzi. Zaginiona Atlantyda była w zasięgu wzroku.

- Zobacz! Zobacz! To Oaza! – jej podekscytowaniu nie było końca.

- Nie, to tylko fatamorgana… .

- Ach… .

Wzięła więc swój plecak, podziękowała za gościnę i znów kontynuowała swoją samotną tułaczkę. Oddalała się powoli, aż skała zniknęła gdzieś na horyzoncie. Przeszła jeszcze wiele, wiele kilometrów, przepłynęła siedem rzek, a echo niosło skalne pieśni.

Co dalej? Nie wiem… . Powiadają, że znalazła to, czego szukała.  Jako jedna z niewielu… . Ponoć zaznaczała swoją drogę wstążkami, by móc się kiedyś cofnąć. Odtąd każdy tych wstążek szuka.

Wiesz? To moja ulubiona legenda… .

hexa1492

Kolorowe kredki w pudełeczku noszę… .

maj 5, 2009 at 10:45 am | In Dziennikarskie | Leave a Comment

Każdy poczciwy student z małego miasteczka gna co sił w nogach do wielkich metropolii. Wielkie metropolie jednak mają to do siebie, że mimo iż są zbiorowiskiem najróżniejszych osobowości to i tak giną one w szarym tłumie. Znieczulica –coś na co choruje każde milionowe miasto. Ulice pełne spieszących wszędzie kostek lodu, napędzanych ślepą wiarą w boga- mamonę. Niczym zombie, albo członkowie jakiejś sekty ubierają swoją niewzruszoną maskę nie zatrzymując się, ani nie oglądając.

Jakie to szczęście, że są jeszcze taki inicjatywy jak Flash Mob. Flash Mob – z angielskiego – błyskawiczny tłum, polega przede wszystkim na dobrej zabawie. Grupa zupełnie obcych sobie ludzi umówiona wcześniej w Internecie, tudzież przez sms, zbiera się w jednym miejscu wyprawiając najróżniejsze dziwy. Ważne aby pojawić się, zrobić trochę szumu, przekazać pewien impuls i zniknąć – koniecznie nie zostawiając żadnych śladów.

Pierwszy Flash Mob miał miejsce w 2003 r. w Nowym Jorku. Obsługa sklepu Macy’s musiała być zdziwiona, gdy każdy kolejny klient pytał o „dywanik miłości dla komuny”. Następnie, również w NY, oddawano pokłony ogromnemu pluszowemu dinozaurowi w centrum handlowym. Inicjatywa szybko zyskała popularność i rozprzestrzeniła się nie tylko w Stanach Zjednoczonych, ale na całym świecie. I tak w Australii pojawił się SydMob, w Rosji FMob  RU, a w Polsce – Warszawski Front Abstrakcyjny i FLOB – zrzeszenia zajmujące się prowokowaniem takich akcji.

W Warszawie grupka młodych, na schodach w Galerii Centrum hucznie obchodziła sylwestra 2005… 17. Stycznia 2004 r. , upuszczano też sztućce na stacji metra, przechodzono przez dziurę w ścianie, w końcu –obchodzono urodziny Frontu – wielkim dmuchaniem, a dmuchano we wszystko: instrumenty, imprezowe trąbki, bańki mydlane, dmuchawce. Skandowano o uwolnienie wodorostów i glonojadów pod sklepem z pluszowymi misiami.

W akcjach uczestniczą przede wszystkim młodzi ludzie, studenci i ci, których po prostu stać na odrobinę odwagi i kreatywności. Znikają tak szybko jak się pojawiają zostawiając gapiów w osłupieniu. Niestety Flash Mobowe akcje zainteresowały wielkie korporacje, które zaczęły je wykorzystywać w celach marketingowych, niszcząc pierwotną ideę przyświecającą akcji.

Na fali Flash Mobów, wypłynęły różne inne społeczne akcje np.: australijski Free Hugs czy akcja „jestem wolną książką”.

„Rozjaśnijmy szarość dnia!” – takie hasło widnieje na stronie internetowej WFA i tego stwierdzenia powinniśmy się trzymać. Dziwi mnie to, jak wielu osobom ta szarość przeszkadza, a jak niewielu próbuje coś z tym zrobić. Wszyscy odczuwamy potrzebę przeorganizowania tej codzienności, budowania jej od nowa. Uważam, że takie akcje są nie tylko jednym ze sposobów, dzięki którym może się to udać, ale sposobem, dzięki którym to już się dzieje.  Końcówkę podsumuję swoim mottem: „Jak świat jest zbyt szary to go pokoloruj”, kto ma kredki jeśli nie ty?

hexa1492

Wywiad

kwiecień 17, 2009 at 7:38 am | In Dziennikarskie | Leave a Comment


Joanna Szotek. Polka studiujaca w Angli. Zdobyla tez pierwsza nagrode, dla najlepszego studenta pierwszego roku na jej kursie..

Na wstępie kilka ogolnych informacji o tobie:

-Na jakiej uczelni studiujesz?

-The University of York.

-Jaki kierunek wybrałaś?

- BSc Accounting, Business and Financial Management degree course.

-Czy mieszkasz daleko od szkoły?

-Tak , w Wakefield 30 mil od Yorku, ale mam dobre polaczenie pociagami.
-Czy długo mieszkasz w UK?

-Prawie 3 lata, wiec chyba dlugoJ.

Zacznijmy od początku. Załóżmy, ze przyjechałam do Wielkiej Brytanii i chciałabym się dostać na studia:

-Od czego powinnam zacząć?

-Jesli masz tylko polska mature to prawdopodobnie bedziesz zmuszona ja przekwalifikowac na angielski odpowiednik( zajmuje sie tym UK NARIC) ale coraz czesciej brytyjskie uniwersytety sa w stanie rozpoznac nasza mature. Warto jednak wczesniej skontaktowac sie z wybrana uczelnia i upewnic ze wszystko jest ok. Natomiast napewno musisz zdac jeden z tych dwoch egzaminow – IELTS albo TOEFL. Na jakim poziomie zalezy od wybranego kursu. Ja nie musialam ich zdawac bo w Polsce studiowalam angielski do stopnia licencjata i moja uczelnia uznala to za wystarczajace kwalifkacje. Jednak jesli jestes tylko po maturze bedziesz zmuszona zdac jeden z tych dwoch testow. Pozniej zostaje tylko przyjemnosc jaka jest wybor uniwersytetu.

-Gdzie i jak ich szukać?

-Bardzo prosto. Tu wszystko sprowadza sie do jednej strony – UCAS. Przez nia szukasz uczelni, kierunku, kursu, i przez nia wypelniasz i skladasz aplikacje na studia. Wszystko robisz online.

-Jakie są wymagania, by móc się dostać i jak im sprostać?

Tak jak wyzej plus dobrze jesli to co zdawalas na maturze pokrywa sie z tym co chcesz studiowac. Tu bardzo wazny jest twoj list motywacyjny tzw. Personal Statement. Piszesz go podobnie jak ten do pracy tyle ze tu musisz przekonac dana uczelnie a nie pracodawce. Mozesz pisac o swoim zaangazowaniu , zajeciach pozalekcyjnych , itp. Jak je pisac i przyklady mozna znalezc na stronce UCAS oraz bardzo pomocnej Studential.com .


-Czy to jest związane z jakimiś kosztami?

-Tak, w zeszlym roku to bylo 15 funtow , w tym chyba 17. W zamian mozesz zlozyc aplikacje na 5 kierunkow w pierwszej fazie przyjec. Tak w ogole jest ich trzy. Pierwsza faza , UCAS Extra i Clearing. Wiecej informacji mozna znalezc jak zwykle na UCASieJ.

Uczysz się w angielskiej szkole, więc:

-Jak sobie radzisz z językiem, zarówno na wykładach, jak i w codziennym życiu?

-Dobrze, raczej nie mam wiekszych klopotow. Na poczatku mozesz miec problem ze zrozumieniem roznych akcentow ale mozna sie bardzo szybko przyzwyczaic.

-Czy oprócz ciebie, studiują tam jacyś inni Polacy?

-Jest nas tu kilku,przynajmniej na moim kierunku.Nie wiem jak z calym uniwersytetem bo kampus jest dosc spory, ale York jest multikulturowy. Za to napewno jest tu mnostwo studentow z Chin i Japonii.

-Jaki stosunek do cudzoziemców, mają tamtejsi wykładowcy?

-Swietny,zadnych problemow ale tak jak mowilam jest tu mnostwo cudzodziemcow wiec sadze ze wykladowcy sa do tego przyzwyczajeni.


-Czy tok nauczania w Brytyjskich szkołach, dużo się różni od tego w Polsce?

Dosc sporo bo tu musisz sie nauczyc tak zwanego myslenia krytycznego. Nie polega to na wkuwaniu formulek ale na mysleniu, analizowaniu i badaniu tematu. Oczywiscie wiedza tez jest konieczna ale nie jedyna. Na trzecim roku skupiasz sie wlasciwie w calosci na wlasnym projekcie- cos podobnego do naszej pracy magisterskiej ale jeszcze nie mialam okazji sprawdzic w praktyceJ

Powiedz mi teraz, coś o nauce w takiej szkole:

-Czy płaci się jakieś czesne? Jeśli tak, to ile np. ty płacisz?

-Tak , za kazdy rok, a przecietny kurs trwa 3 lata placi sie okolo 3000 funtow. Ale na wstepie dostajesz pozyczke ktora pokrywa calosc. Splacasz ja dopiero po studiach i to tylko jesli zarabiasz wiecej niz 15000 funtow rocznie.Wiec jezeli nie bedziesz tyle zarabiac nie splacasz jej nigdy. Ale jesli masz tyle szczescia i dostaniesz dobrze platna prace to nadal splacasz cos okolo 2% miesiecznych zarobkow…wiec calkiem niezleJw Szkocji natomiast studia sa za darmo ale na ten temat nie mam zadnych informacji. Pozatym masz szanse na dofinansowanie od rzadu i uczelni maximum cos okolo 6000 rocznie w zaleznosci od dochodow twoich rodzicow. Szczegolow mozesz sie dowiedziec na uczelni.

-Jaki jest tam system oceniania?

Procentowy.Musisz uzyskac przynajmniej 40% z egzaminow i esejow.Tak jest u mnie , nie wiem jak to wyglada na innych wydzialach czy uniwersytetach.


-Przedewszystkim, jaki jest poziom nauczania?

Raczej nie widze duzych roznic ale tu nie ma tylu pamieciowek, wiecej praktyki niz teorii w porownaniu do polskich uczelni z ktorymi mialam stycznosc. Na pewno latwiej jest zdac jesli ci tylko na tym zalezy ale tez trzeba pamietac ze tu uczelnie na tobie zarabiaja wiec ich stosunek do studentow jest inny-oni sa dla ciebie-beda pomagac jesli tylko tego potrzebujesz. Wydaje mi sie jednak ze kazdy powinien sobie wyrobic wlasna opinie na ten temat.

Studiowanie w Anglii, wiąże się z mieszkaniem i życiem w niej:


-Czy drogie jest “życie” w tym kraju?

-Nie,jesli chcesz to zycie moze tu byc bardzo tanie.W hipermarketach i sklepach jest mnostwo promocji jak na przyklad BOGOF(buy one get one free) czy sezonowych wypzedazy. Jedyne co jest tu duzo drozsze to papierosy, piwo w pubach, transport i mieszkaniaJ.

-Gdzie można zamieszkać?(Czy są tam jakieś akademiki?)

-Tak, masz zapewnione miejsce w akademiku jesli jestes na pierwszym roku. Na drugim i trzecim uczelnie oczekuja, ze wyprowadzisz sie ze znajomymi ale pewnie nadal mozesz starac sie o akademik.
-Czy pokoje do wynajęcia są drogie? Może lepiej wynająć całe mieszkanie?

-Zalezy jak duzy dom, z iloma znajomymi itp. Nie znam cen akademikow a cena pokoju zalezy od miasta, standardu domu, przypuszczam ze okolo 60-70 tygodniowo wliczajac rachunki.Wszyscy tu sa niesamowicie pomocni wiec o lokum nie ma sie co martwic na zapas.

-Czy trudno znaleźć tam pracę?

-Nie wiem jak w innych miastach ale przypuszczam ze podobnie. York jest studenckim miastem wiec masz mnostwo szans znalezc prace w pubie, restauracji itp. Pracodawca dostosuje sie do twoich godzin na uczelni. Pozatym sam uniwersytet moze ci pomoc w znalezieniu pracy. A w wakacje kiedy mozesz naprawde pracowac pelny etat masz szanse zapracowac na caly rok studiow. Tyle ze z wakacji nici.

-Ty sama, jak sobie tam radzisz?

-Pracuje dorywczo w ciagu roku ale glownie zarabiam w wakacje + dofinansowanie od szkoly i jest OKJ


-Wspominałaś wcześniej, że mieszkasz daleko od szkoły. Jak więc do niej dojeżdżasz?

-Pociagami ale sa drogie. Tyle ze tu w zaleznosci od kursu mozesz miec 10-40 godzin tygodniwo, wiec wychodzi 3-5 dni na uniwerku. Mi sie bardziej oplaca mieszkac dalej,wynajmowac taniej mieszkanie i dojezdzac 3 dni w tygodniu.

Na koniec, powiedz mi coś o twoim kierunku:

-Dlaczego wybralas właśnie ten?

-Bo daje swietne mozliwosci na dobra prace w przyszlosciJ

-Jakie przedmioty są tam wykładane?

Na pierwszym roku mialam szesc modulow:

• Understanding Markets

• Behaviour in Organisations

• International Business Environment

• Financial and Management Accounting

• Operations Management

• Academic Research Methods in Management.

-Ale kazdy rok jest inny wiec warto wejsc na stronke uniwersytetu I troche poczytac. To jest bardzo wazne poniwaz nawet jesli kurs bedzie sie nazywal tak samo kazdy uniwesytet moze skupiac sie na czyms innym. Np. W przypadku historii jeden moze byc bardziej nastawiony na starozytnosc a inny na sredniwiecze dlatego warto wejsc na stronke danej uczelni i dokladnie poczytac o kursie.


-Jakie możliwości otworzy on przed tobą w przyszłości?

-Dosc spore w zaleznosci od specjalizacji moge zostac ksiegowa, managerem , managerem ksiegowych…itp.:)


Jeszcze jedno. Czy warto studiować w Anglii?

-Zdecydowanie Tak. Ludzie sa tu bardzo pomocni a wykladowcy sa dla ciebie a nie ty dla wykladowcow. Uczysz sie tylko rzeczy ktore beda ci potrzebne w przeszlym zawodzie ale jesli chcesz mozesz zawsze poszerzyc wlasna wiedze, i wszyscy beda cie w tym wspierac. Oni tu bardziej ucza jak sie uczyc i jak ta wiedze efektywnie wykorzystac a nie niepotrzebnych idiotyzmow ktorych prawdopodobnie nigdy wiecej nie uzyjesz. Masz dostep do roznych darmowych lub nisko platnych zajec dodatkowych i kursow np.jezykowych. Do tego swietnie zaopatrzone biblioteki no i York sam w sobie jest argumentem zeby tu przyjechac :)

-Jakies minusy?

-Daleko od domu, inne jedzenie przy czym sa tu polskie sklepy, praca z ludzmi z roznych kultur np. Z Japonii moze byc czasem wyzwaniem bo to mimo wszystko to kompletnie inny sposob patrzenia na swiat. Anglia sama w sobie jest inna od Polski i jezeli nie jestes w stanie tego zaakceptowac i polubic taka jaka jest mozesz miec problem z zyciem tutaj. Tu jest naprawde fajnie jezeli tylko otworzysz oczy i przestaniesz szukac samych minusowJ


-Czy poleciłabyś naukę w UK swoim znajomym?

-Robie to caly czasJ

Oto kilka uzytecznych stron:

www.ucas.ac.uk – Strona Ucas- bardzo pomocna.

www.york.ac.uk – Strona The University of York.

www.naric.org.uk – Strona gdzie mozesz przekwalifikowac swoja mature i inne kursy.

www.studential.com – Strona z przykladami Personal Statement na rozne kierunki.

Hymn Finlandii

kwiecień 17, 2009 at 7:31 am | In Dziennikarskie | Leave a Comment

Jak już pisałam w portretach. Interesuje się Finlandia. Jakiś czas temu postanowiłam zapoznać się z jej hymnem i muszę przyznać ze jest to piękny tekst. Czytałam kiedyś artykuł o różnych hymnach na świecie i w większości przypadków mówią one o tym, ze dany kraj zwycięży, pokona itp. W fińskim tego nie ma. Narodowa pieśń Finlandii chwali kraj w jakże piękny sposób. Zresztą sami zobaczycie. Mogę tylko dodać, ze hymn ten częściowo śpiewany jest po szwedzku. Pewnie dlatego, ze pierwowzór napisał szwed, a pozatym szwedzki jest przecież drugim językiem urzędowym w Finlandii.

MAAMME


Oi maamme, Suomi, synnyinma!                                                                                                                                                               Soi, sana kultainen!
Ei laaksoa, ei kukkulaa,
ei vettä rantaa rakkaampaa,
kuin kotimaa tää pohjoinen,
maa kallis isien!

Vårt land, vårt land, vårt fosterland,

Ljud högt, o dyra ord!
Ej lyfts en höjd mot himlens rand,
Ej sänks en dal, ej sköljs en strand,
Mer älskad än vår bygd i nord,
Än våra fäders jord.
Sun kukoistukses kuorestaan
kerrankin puhkeaa,
viel lempemme saa nousemaan
sun toivos, riemus loistossaan,
ja kerran, laulus synnyinmaa
korkeemman kaiun saa.

Pierwsza i druga zwrotka, to dokładnie ten sam tekst, tylko w dwóch różnych językach. Pierwsza i trzecia są po fińsku,  druga po szwedzku.

Oto tłumaczenie jakie znalazłam na Wikipedii:

Mój kraju, Finlandio, nasza ojczyzno!
Brzmi pięknie twe cenne imię!
Żadne góry, które stykają się z niebios wstęgą,
żadne ukryte doliny, żadne falami spłukane plaże
nie są tak ukochane jak nasz północny kraj.
Naszych przodków ziemio,
twój kwiat w pączku długo pozostawał,
teraz dojrzały w górę wystrzela.
Spójrz! Od naszej miłości bardziej rośnie
jego blask, radość, nadzieja, zapał!
I jaśniejsze nastaną czasy -
tę pieśń niech śpiewa nasz kraj.

Polska

kwiecień 16, 2009 at 8:26 pm | In Mysli nieuczesane | 1 Comment

Siedzimy na jednej skale zwanej ziemia. Ty na zachodzie,  ja na wschodzie. Pytasz się skąd jestem. Pokazuje ci jedna z tych twarzy wyrytych na kamieniu. Jest zniszczona, ale szczęśliwa.

Niedoskonale piękno. Podczas gdy twarz wydaje się być, powiem wprost, brzydka. To tak naprawdę jest najpiękniejsza ze wszystkich twarzy, na skale.

Zmarszczki? Długie, wijące się po całej twarzy… To w rzeczywistości rzeki. Wisła, Odra, Warta…

Wielkie niebieskie oczy, to jeziora…Śniardwy, Mamry, Hańcza…

Włosy na całej skórze to nasze lasy,  bory i puszcze…

Wystający, wielki podbródek i nos to góry. Karkonosze, Tatry…  Na najwyższym punkcie nosa, są Rysy…

Nad twarzą, fale. Włosy są nieregularnej długości, o kolorze  nieba. To morze Bałtyckie.

Kilka dużych pryszczy, wśród mnóstwa piegów. To nasze miasta..

Na całej twarzy widać ślady wojen jakie przeszła.

Pytasz się. Dlaczego choć jest tak brzydka i zniszczona, uśmiecha się?

Widzisz moj drogi przyjacielu.

To co jest na tej skale, to jedno.

To co w niej, to drugie.

Tam ukryte jest coś więcej niż góry, czy lasy.

To druga Polska.

To jej dusza.

To ludzie, Polacy.

Polska twarz zostala kiedys rozcięta przez obce dlonie. Byla czescia innych twarzy, ale mimo to jej dusz nadal byla jednoscia. Ona jest nieśmiertelna. Dzieki temu przetrwala nawet to i odzyskala swoja twarz. Zniszczona, barzydka, ale twarz. Jest szczesliwa, bo jest Polską. Nasza Polską!

inari91

Następna strona »

Blog na WordPress.com. | Theme: Pool by Borja Fernandez.
Entries and comments feeds.