Wehikuł czasu cz.2 “Ach jak przyjemnie kołysać się wśród fal…”
kwiecień 9, 2008 at 10:33 pm | In Mysli nieuczesane |Ach jak przyjemnie kołysać się wśród fal, gdy szumi, szumi woda i płynie sobie w dal - śpiewała Helena Grossówna a ja z seniorami mojej rodziny poddawałam się radosnemu nastrojowi. To była niespodzianka. Taka bez okazji. Zwyczajnie przeglądając internet wśród głupot mojej epoki trafiłam na kilka przedwojennych teledysków. Dnia następnego przeszkodziłam babci w lepieniu pierogów.
- Mam dla Ciebie niespodziankę! - oznajmiłam ku zaskoczeniu kochanej gospodyni.
Podeszła do tego z nieufnością, a nawet z pewną obawą. Jednak niespodzianka to niespodzianka i nie uległam namowom do ujawnienia tajemnicy. Za kilka minut po prostu zrobiłam babci kawę i kazałam usiąść przed monitorem. “Miłość Ci wszystko wybaczy” okazało się strzałem w dziesiątkę. Ukochana przedwojenna piosenka mojej seniorki. Doszło do tego, że musiałam lecieć po śpiewnik.
Nie śpiewałam z babcią od wieków. Wzruszone nuciłyśmy, tym razem moją naj-piosenkę żołnierską, “Rozkwitały pąki białych róż”.Również dla mnie było to bardzo osobiste przeżycie. Wręcz intymne. Spędziłyśmy tak trzy godziny nawet nie odczuwając ich upływu. Dawno nie widziałam babci tak uśmiechniętej. Sama dawno nie byłam tak uśmiechnięta i również ciocia, której niby się to wszystko nie podobało - uśmiechała się pod nosem.
Następnie przyszła kolej na małżeństwo z długim stażem. Siostra dziadka i jej mąż, pieszczotliwie nazywani ciocią i wujkiem. Wujek skory był do współpracy gdyż z pokolenia młodych byłam mu bliska jako pisarka-dziennikarka ponieważ jak twierdzi - sam pisze książkę. I w dodatku wciąż dopomina się o te wierszyki, które pisałam dla niego będąc w podstawówce.
Ciocia, jak to ciocia z głową pełną zmartwień starała się wykręcić prasowaniem. Jednak ja na wykręty się nie nabieram i oboje musieli zasiąść przed komputerem. Było warto po raz kolejny. Wujek uczył mnie tańczyć polkę, a cioci dawno nie widziałam tak ożywionej.
Wiosłowała laską w powietrzu niczym Joel Grey w “kabarecie”, śpiewała, my tańczyliśmy i radość udzielała się wszystkim dookoła. To była reakcja łańcuchowa, miałam ochotę dzielić się tą radością, zarażać nią. Te piosenki były tak pozytywne, miały taki wesoły przekaz i samą melodię i oczywiście przedwojenny klimat z manierą. Bezgranicznie zakochałam się w przedwojennej muzyce.
“Ach jak przyjemnie, radosny płynie śpiew, gdy szumi, szumi woda i młoda szumi krew”
W każdym z nas szumiała wtedy młoda krew.
Tamten świat wydawał się bez skazy. Nie mieli kolorowych telewizorów, ipodów i mp3, a kipieli szczęściem - tak jak moi seniorzy tego kwietniowego dnia… .
hexa1492
Liczba komentarzy: 2 »
Wątek RSS dla komentarzy do tego wpisu. Adres TrackBack
Dodaj komentarz
Blog at WordPress.com. | Theme: Pool by Borja Fernandez.
Entries and comments feeds.
Dedykuję ten i poprzedni wpis “Wehikuł czasu” moim kochanym seniorom.
Komentarz autor hexa1492 — kwiecień 9, 2008 #
Barzdo lubie Twoje wpisy, ukazujace kawalek Twojego miezwykle bogatego swiata. Bardzo dobry wpis. Trzymaj kurs!
Komentarz autor gosiastroka — maj 28, 2008 #