Przegląd i zaliczenie!

maj 30, 2008 at 9:05 przed południem | In Dziennikarskie | No Comments

Dziennkiarze interentowi. W czwartek 5.06.2008 mamy ostatnie zajęcia. Jest to tez termin oddania wszytskich prac. W tym dniu zostanie też wystawiiona ocena proponowana, która jest warunkiem dopuszczenia Was do przeglądu.

Przegląd odbędzie się w czwartek 12.06.2008. Na przeglądzie:

- zaprezentujecie swoją aktywność na blogu, opowiadając o tym co Was najbardziej inspiruje i jakie tematy najczęściej poruszacie;

- zaprezentujecie komisji swoją recenzje ksiązki Kapuścińskiego;

- odegramy scenki wywiadów lub przeprowadzimy dyskusje na temat ktróy ustalimy na zajęciach w czawrtek 5.06.2008;

- poza tym obowiązuje zanajomość garunków dziennkikarstwa prasowego i internetowego.
Osoby które mają jeszcze jakieś zaległości bedą mogły je nadrobić pomagając w organizacji spotkania promocyjnego SLOT Art Festiwal, które odbędzie się 10.06.08 o godz 11.00 w naszej szkole.

Co autor miał na myśli?? ;p;p;pn (czyli myśli prawdziwie nieuczesane)

maj 25, 2008 at 10:30 pm | In Mysli nieuczesane | 1 Comment

Skowronku!

Czy masz mi coś do powiedzenia?

Czy powiesz mi gdzie ma miłość jest?

Właśnie ktoś czeka, aby być pocałowanym podczas, gdy łąka, nad którą latasz, tonie we mgle…

 

Skowronku!

Czy widziałeś najpiękniejsze wiosenne zielone wzgórze?

Właśnie te, którym podróżować chce serce me…

Uciekając od mgły i deszczu ku dróżcze usłanej kwiatami…

Czy kiedykolwiek w swoim samotnym locie słyszałeś jak śpiewa gwieździsta noc?

Tak pięknie śpiewa…

 

W swoim locie jesteś szalony niczym wariat…

I smutny jak grajek zarabiający na ulicy…

 

Skowronku!

Nie wiem czy mnie rozumiesz…

Ale musisz wiedzieć, że moje serce unosi sie na Twoich skrzydłach.

Czy weźmiesz mnie tam, skowronku? W zielone wiosenne wzgórza?

Skowronku! Czy weźmiesz mnie ze sobą????

HaSioQ J.

Panu mojego serca… .

maj 25, 2008 at 9:30 pm | In Mysli nieuczesane | No Comments

Łąka i białe baranki ponad nami,

bukiet polnych kwiatów i ciepłe spojrzenia,

gdzieś tam w trawie, biedronka

i jezioro, ranną porą

bose stopy, zimna rosa, wspólna kąpiel

wschodzące słońce i uśmiechy dwa

taka beztroska, jednak nie bez odpowiedzialności

moje słodkie niebo, nie takie zwykłe jak mogłoby się wydawać

wystarczy niewiele, aby doświadczyć bajkowej magii,

prawdziwa magia,

Ja - najpiękniejsza dla Ciebie, Ty - najwspanialszy dla mnie,

nikt oprócz nas, nikogo obok

Czyste, delikatne, proste nuty,

fałsz - żadnego fałszu

spełniony sen.

To dla Ciebie gdziekolwiek teraz jesteś…

hexa1492

Jak?

maj 25, 2008 at 9:14 pm | In Mysli nieuczesane | No Comments

Nie muszę być najmądrzejsza,

Nie muszę być najpiekniejsza,

Nie muszę być najbardziej wysportowana ani najlepiej grać w siatkę.

W końcu doszłam do tego, że nie muszę być naj… Nie muszę być partnerem do rozmowy dla osoby posiadającej szerszą wiedzę ode mnie w większej ilości dziedzin niż te, które ja znam. Nie muszę udawać, że nie jestem nieśmiała ani, że umiem świetnie opowiadać dowcipy. Jednak nie powiem “jestem jaka jestem”, bo to jaka jestem jest efektem długiej i mozolnej pracy nad sobą. Popychania do przodu cech, którymi chcę się szczycić i blokowania tych, o których nie chcę pamiętać.

Głupi jest szczęśliwy, a mądry staje się świadomy swojej słabości. Jak więc znaleźć złoty środek?

Jak być kulturalnym ale nie spętanym, nie uwiązanym sznurami dobrych manier? Jak pozwolić sobie na spontaniczność, dać upust emocjom, gdy jest się w złotej klatce? To nie wypada, a tamtego nie można, a gdzie w tym wszystkim ja, Ty?

Jak być mądrym gdy nie obchodzą Cię pewne dziedziny życia?

Nie wiem czy jest jednoznaczna odpowiedź, po prostu nie wiem czy istnieje. Muszę myśleć, pracować, może się uda… . Nikt nie musi być naj i nikt nie będzie :).Jeśli nie reprezentujesz nikogo na meczach - nie udowadniaj, że tak jest - przede wszystkim reprezentujesz siebie. Jeśli nie chodzisz po wybiegu - nie staraj się być idealna, nie musisz. Jeśli chcesz wiedzieć wszystko tylko po to aby uzyskać poklask innych - zastanów się przez chwilę. Zakładając maskę przekraczamy bardzo cienką granicę… .

hexa1492

maj 25, 2008 at 12:29 pm | In Proza | No Comments

Nadszedł kres mojej wędrówki po świecie. Jestem u schyłku mej drogi. Jestem spokojna. Nie boję się. Czuję że to już blisko, że nie muszę długo trwać w oczekiwaniu na to, co nieuniknione. Nie, pomyliłam się… Jednak chwila, w której tkwię trwa dłużej niż oczekiwałam. Choć wydawać by się mogło, iż na tle 92 lat to tylko ułamek sekundy, jednak są to moje najdłuższe chwile w życiu. Właśnie osiągam szczyt życia. Najtrudniejszy jego stopień. W mej głowie następują ponowne narodziny minionych wydarzeń. Przenoszę się na początek drogi. Jestem na samym dole. Niestety nie pamiętam swych najmłodszych lat. Jedyne co mogę stwierdzić to fakt, iż miałam szczęśliwe dzieciństwo i wspaniałych rodziców, którzy mi je zapewnili. Tak…to wiem. Następnie przenoszę się w lata nastoletnie. Przez mgłę udaje mi się zobaczyć dawne szkoły, rodzinne miasto oraz ludzi, których cząstki kształtowały moje życie. Dalej pojawiają się studia. Obraz jest bardziej klarowny. Pomiędzy pracą magisterską a założeniem rodziny, mgła stopniowo ustępuje. Teraz, gdy mogę wszystko dokładnie zobaczyć, skłaniam się do refleksji dotyczących mojego postępowanie wobec siebie i bliskich. Ile rzeczy źle zrobiłam? Ile ludzi niesłusznie skrzywdziłam? Jakie błędy popełnione przez moją osobę pozostaną tu - na ziemi i jak zostanę zapamiętana? Chociaż miałam na to tyle lat, to dopiero teraz odmawiam najważniejszy i najtrudniejszy rachunek sumienia w mym życiu. Rozliczenie samej siebie z dorobku życia… Na niektóre pytania odpowiedzą za mnie bliscy. Nie mnie oceniać, jaka dla nich byłam. Mam tylko nadzieję, że byłam też dla nich…nie tylko dla siebie. Rozmyślanie gwałtownie przerywa upadek. Tak więc to jest ta chwila. Spadłam. Nie wrócę, już się nie obudzę i nie wstanę z łóżka. Krótko trwał mój przystanek na szczycie. Teraz znajduję się niżej niż podczas narodzi. Już nic nie muszę robić. Najważniejsze co miałam wykonać, wykonałam. Mianowicie nauczyłam się kochać, walczyć z osobistymi niepowodzeniami, ale przede wszystkim pokory wobec siebie, świata, ludzi. Odeszłam wtedy, gdy powinnam była odejść, a więc gdy skończyłam spełniać swą życiową misję. Teraz kolejny krok pozostawiam w rękach mych bliskich. Muszą mnie pochować. Natomiast ja przeszłam do krainy niezakłóconego spokoju, sądząc po tym, iż nikt ze świata żywych nie może ingerować w stan, w którym się znajduję.

Urodziłam się po to, by umrzeć. Cóż za niedorzeczność! Choć osiągnęłam wiek 92 lat, co sugeruje, iż powinnam dokładnie poznać życie, to jednak nie zdążyłam zrozumieć takiego następstwa wydarzeń. Narodziny, śmierć – to mam już za sobą. A co dalej? Nieistnienie? Przecież ja istnieję! Jestem w sercach ludzi mi bliskich. To jest główny powód, dla którego warto było się narodzić, a w efekcie umrzeć. Ja jestem! Ja istnieję! Dopóki żyją moi bliscy, to i ja żyję! Mam ochotę wykrzyknąć: Kochani, nie martwcie się, nie umarłam, dalej jestem z Wami! Odczuwam spokój, gdyż wiem, że istnieję dzięki starym pamiątkowym fotografiom, ubraniom, własnym pianinie, na których kochałam grać. Lecz najważniejsza pamięć mojej osoby nie tkwi w rzeczach materialnych. Najistotniejsze są odczucia ludzi, ich wspomnienia, w których moja postać gra pewną rolę, rozmowy o mnie, rady, których udzieliłam przyjaciołom, i które do tek pory im służą. Właśnie w takich rzeczach jest najwięcej szczerości, prawdy. Jestem szczęśliwa z tego powodu, iż zostawiłam tam dużą część mnie . Jestem także z siebie duma. Wiek, który osiągnęłam u schyłku mej egzystencji na ziemi to nie lada wyzwanie. Były wzloty i upadki, czasami przeważały te ostatnie. Jestem im wdzięczna za siłę w zmaganiu się z czasem, gdyż to one nauczyły mnie walki z przeciwnościami losu. Teraz pozostaje mi tylko czekać na swój pogrzeb. Głos ze świata ludzkiego podpowiada mi, iż uroczysta ceremonia pogrzebu świętej pamięci mojej osoby odbędzie się za trzy dni. Czekam.

Jest 14 września 2083 roku, ok. godz. 11. Trumna z moim ciałem niesiona jest przez czterech grabarzy w akompaniamencie ‘Amazing Grace’. Za nimi widzę smutne twarze rodziny. Jeszcze nie zaakceptowali faktu mojego odejścia. Są wszyscy, którzy dalej wygrywają walkę z czasem. Są przyjaciele i znajomi. Nie ma jednak nikogo z mojego rocznika. Czas wcześniej zatrzymał ich żywot. Niemile odbieram tą chwilę, odczuwam ból, gdy widzę wszystkich ludzi. Oni jednak odczuwają większy ból – i to jest w tym wszystkim najgorsze: gdy człowiek odchodzi, rani serca ludzi, natomiast on sam pozbawiony jest tego cierpienia. Rani ludzi, których kochał, i których nauczył kochać, a w dniu odejścia nieświadomie każe im tą miłość ukazywać w postaci łez i smutku. Miłość potrafi ranić.

HaSioQ J.

Miejskie dowcipy…

maj 15, 2008 at 7:36 pm | In Mysli nieuczesane | 2 Comments

Przychodzi baba do sklepu a tam facet. I pyta się tego faceta o zakrystię. A facet porównuje ją do wieprza. Brzmi jak początek kiepskiego dowcipu? Porządna kpina jeśli doda się do tego fakt, że to wszystko działo się naprawdę…

Zastanawiam się czy koloratka usprawiedliwia podobne zachowania. Czy ktoś kto w oczach społeczeństwa uchodzi za wzór świętości i pobożności (przynajmniej z pozoru) może sobie pozwolić na publiczne rozliczenie z grzechów i ośmieszenie obcej osoby? Można by zapytać - dlaczego księża nie są dziś tak popularni i cenieni jak dawniej? Myślę, że to przez wielu takich ludzi jakim był właśnie ten facet w koloratce. I nie będę go tytułować . Mnie jako chrześcijance jest wstyd za tego typu osobników, którzy za podstawę do oceny człowieka uznają to czy owy był w niedziele w kościele. I to, że siedzący na murku łamią przykazanie “nie zabijaj”. Myślę, że ten pan świetnie odnalazłby się w średniowieczu ze swoim umoralniającym i obraźliwym stosunkiem do ludzi, którzy ośmielają się nie przyjąć jego jedynej i słusznej racji. I nie ważne czy widzi ich pierwszy raz w życiu i że chodzi im tylko o zakrystię w kościele, do którego nawet nie należy.

Jeśli ksiądz przyznaje się z całą swoją bezczelnością, że jedynym celem z jego strony była obraza rozmówcy to pytam co to jest za ksiądz? Czy ma prawo rozliczać mnie z grzechów publicznie w sklepie jeśli sam obrażając mnie popełnia grzech? Jakim prawem zupełnie obcy człowiek ocenia mnie na podstawie wyglądu zewnętrznego i braku odpowiedzi na pytania w kwestiach, które zupełnie nie powinny go obchodzić?

Absurdalna sytuacja. A chodziło nam tylko o zakrystię….

hexa1492

Dlaczego młodzi ludzie odchodzą od kościoła?

maj 14, 2008 at 10:47 przed południem | In Dziennikarskie | 2 Comments

W dzisiejszym świecie wielu młodych ludzi odchodzi od kościoła ,od Boga. W ich życiu zaczynają pojawiać się inne ,według ich ciekawsze doznania. Są one spowodowane chęcią zainponowania w towarzystwie ,checią spróbowania czegoś nowego ,nieznanego ,a zarazem zakazanego przez dorosłych. Czasami bywają one konsekwencjami problemów z jakimi zmagają się. Nie zdają sobie sprawy ,że to tak naprawdę śmiertelne używki  ,które z każdą chwilą ,każdym dniem oddalają od Boga. Odstrasza ich konserwatywność dotycząca np. antykoncepcji.Ślepą wierzą ,że bez wiary  i Boga doskonale sobie poradzą.Wydaje im się ,że siedząc na łące ,patrząc na wschód słońca ,można doświadczyć większej obecności i wspaniałości Boga ,lecz tak naprawdę nie chcą go poznać i doświadczyć jego niesamowitej mocy. Przyczyną może być też ,że Ci ‘wierzący’ nigdy nie zakochali się w Chrystusie ,bo nigdy nikt ich nie przyprowadził na spotkanie z Nim. Nikt im nie pokazał Jezusa. Dlatego ,że nigdy na modlitwie ,na Eucharystii całym swoim sercem i całym swoim umysłem ,i całym sobą nie uwielbiali  i nie wywyższali Boga. Brakuje w ich wierze prawdziwego sensu.Nie zdają sobie sprawy ,że stojąc w kościele przed Jezusem ,że to on czeka na ich ruch. Zadaja pytania ,ale brakuje im pokory.Nie potrafią się otworzyć ,uwierzyć.I właśnie stąd bierze się pustka. Gdy mają większe problemy topią je w alkoholu lub popełniają samobójstwo.Nie widzą w Bogu przyjaciela ,ale wroga ,który za dużo wymaga. Zatracają się w używkach. Nie mają podstaw ,które daje wiara.

Dla mnie osobiście ,to niesamowite poczuć jego ogromną miłość ,wiedzieć ,że nigdy mnie nie opuści. Wszystko jemu zawdzięczam.I jestem absolutnie przekonana ,że tylko z nim można poczuć się człowiekiem szczęśliwym.

aleksandra3591

Poznan

maj 13, 2008 at 8:51 przed południem | In Dziennikarskie | No Comments

Wyjazd do Poznania na wystawe World Press Photo jest obowiazkowy i obecnosc na tym wyjezdzie bedzie miala wplyw na zaliczenie przedmiotu dziennikarstwo interentowe. Spotkanie w czwartek o 7.00 na PKP w holu glownym pod zegarem, powrot o 17:42, koszt calosci 37 zl. Osoby ktore nie pojada beda w zamian , w tzm dniu, uczestniczyc w zajeciach z dziennikarstwa z Pania Monika Semenowicz.

Do zobaczenia!

Gosia Stroka

Różowe okulary? Tak, ale nie na długo…

maj 11, 2008 at 3:46 pm | In Mysli nieuczesane | No Comments
To jest jak uczucie zdobywania nieosiągalnego. Jak już zasmakujesz wygranej, wyciągasz różowe okulary ze starej rozpadajacej się drewnianej szuflady, która nasuwa Ci na myśl wspomnienia o najpiękniejszych wakacjach z dzieciństwa. Nie świeci słońce, ale Ty promieniejesz. Konsekwentnie tkwisz w tym błogim stanie. Różowe okulary nie spadają Ci z nosa. Nie ustaje także wiatr, który Twoje włosy rozwiewa jak kwiaty. Tymczasem życie przeplata się między radością, swawolą a chwilami niepokoju i słabości oraz sytuacjami bez wyjścia, więc musisz być uważny. Nie można się nadmiernie przyzwyczajać do wygranej. Życie to typowy bujak: raz hustawka jest na górze, raz na dole. I tak w kółko: gdy pozostajemy w ciągłym ruchu: w górę - w dół, mamy wiatr we włosach, a kiedy bujamy się coraz mniej - większość czasu znajdujemy się na dole. Jak mówi utarte powiedzenie: raz pod wozem, raz na wozie. Nieszczęścia doznałeś krótko po chwilach szczęścia? Tak, bo nierzadki jest to przypadek. Dlatego nie zapominaj, że wszystko trwa w określonym czasie. Czasie, którego zegar nigdy nie staje. Wszystko ma swoje ramy i rządzi się własnymi prawami. Nic nie trwa wiecznie. Przydatna tu i jakże piękna jest umiejętność czerpania radości z małych rzeczy. Chwytanie motyla za skrzydła? Czemu nie?! Wybieraj te najbardziej kolorowe, te które Ci się najbardziej podobają. Nie trać czasu na analizę słabszych momentów, przecież one miną. Przyjdą lepsze chwile - musisz uwierzyć. Uwierzyć, że bedzie lepiej. Bo gorzej nie będzie. Lub…o ironio(!), pomyśl po prostu, że zawsze może być gorzej…(masz dwie opcje). Nigdy nie będzie także wiecznie trwać to, co Cię otacza obecnie. To niemożliwe… I co? Już wierzysz? Uwierz mi, zawsze jest lepiej, choćby to miało z trudem nastąpić. Czasami należy pozwolić oddać wodzy wyrokom boskim…

Ryszek Riedel śpiewał: “(…) w życiu piękne są tylko chwile(…)”.

 

 HaSioQ J.

Materializm

maj 4, 2008 at 10:30 pm | In Mysli nieuczesane, Proza | No Comments

Żyjemy w materialistycznym świecie, a ja jestem materialistką - w wolnym tłumaczeniu, śpiewała Madonna. Dziś właściwie wszystko w konfrontacji z pieniędzmi stoi na przegranej pozycji. Najbardziej cierpi człowieczeństwo. Handel ludźmi jest zakazany od dawna jednak ludzie dają robić z siebie sprzedajny towar dobrowolnie. Sukces, tutaj nie ma miejsca na błędy. Sformułowanie “jestem człowiekiem i nic co ludzkie nie jest mi obce” wydaje się być archaiczną ciekawostką z epoki dinozaurów. Ludzie to dziś maszyny z piękną stalową zbroją, przegrzanymi obwodami i zardzewiałym kręgosłupem - moralnym. Nie można się oprzeć wrażeniu, że każdy taki robot pracując na własny sukces tak naprawdę napędza machinę nie różniąc się od miliona innych. Dziś kobiety zabijają w sobie instynkt macierzyński na rzecz sznura pereł i sukienki od Versace. Nawet życie stoi paradoksalnie na przegranej pozycji. Ludzie to hipokryci. Z własnego egoizmu, głupoty i wygodnictwa potrafią nawet zabić. Tak, mam na myśli aborcję. Oczywiście mocno upraszczając sytuację. Ktoś przymiera głodem aby najeść mógł się ktoś,i pojeździć nowym rowerem, i spróbować luksusowego kawioru, i sprawić sobie złoty sedes…

hexa1492

Blog at WordPress.com. | Theme: Pool by Borja Fernandez.
Entries and comments feeds.