Problem stereotypów

czerwiec 11, 2008 at 5:54 am | In Dziennikarskie | 1 Comment

„Czy to prawda, że blondynki w szkołach publicznych mają przerąbane?”- zapytała któregoś dnia Weronika. Doprawdy nie wiedziałam, co odpowiedzieć… Z jednej strony myślałam, że to żart, a z drugiej… Co może wiedzieć o publicznym liceum dziewczyna, która żyje w ALA?… Po chwili zastanowienie odpowiedziałam: „Nie jest tak do końca, choć w pewnym sensie… może…” Naturalnie powstało pytanie: „W jakim sensie?” A to w takim, że od zarania dziejów nie ma „niezazdrosnych” kobiet. W szkołach publicznych oceny uczniów w dużej mierze zależą od humoru nauczyciela- to fakt. Kiedy pod tablicę –do odpowiedzi- podchodzi dziewczyna, która swoją urodą przyćmiewa trzydziestoletnią, natapetowaną „panią profesor” to z góry jest na straconej pozycji. Przecież nauczycielka musi udowodnić całej klasie, że mimo, że jest brzydsza, to za to dużo mądrzejsza. W ten sposób z założenia przegrana nastolatka schematycznie siada do ławki z oceną niedostateczną. Na co dzień zdarzają się przypadki faworyzowania któregoś z uczniów, niesprawiedliwości i wreszcie zawiści pomiędzy samymi uczniami. Krótkimi słowy- publiczny ogólniak to wyścig szczurów budowany na kłamstwach uczniów którzy robią wszystko, by tylko się nie uczyć. I jest to w szczególności przypadłość szkół z „dobrym rankingiem”

Ostatnio w ALA podsłuchałam rozmowę dwóch dziewcząt z pierwszego roku. A brzmiała ona mniej więcej tak: „Moja mama opowiadała mi, że w tych publicznych szkołach to biją uczniów wskaźnikiem po plecach”… Druga młoda osóbka zareagowała żywo: „Noo… Podobno co miesiąc w każdej takiej szkole ktoś popełnia samobójstwo.!” Szczerze mówiąc-„zatkało mnie”. Dawno już nic mnie tak nie rozbawiło. ALA to zupełnie inna szkoła, inni-życzliwi i otwarci ludzie, inny świat. Nie sądziłam, że kiedykolwiek będę dobrowolnie czytała książki. Mam milion możliwości żeby się rozwijać. Wreszcie nie muszę wkuwać definicji, uczę się samodzielnego myślenia. Jeszcze w publicznym LO koledzy mówili: „Przestań! W prywatnej szkole niczego się nie nauczysz. Płacisz- zdajesz- oto cały system. Tam chodzą sami…” Nawet nauczycielka od historii „na do widzenia” powiedziała mi „przenosisz się? To możesz pożegnać się ze studiami, maturą i przyszłością…”

Teraz widzę, że ALA i szkoły publiczne to faktycznie dwa różne światy. Jedno je jednak łączy: stereotypy. Każda ze szkół wyobraża sobie „Bóg wie co” na temat tej drugiej. Dziś wiem jedno: Jeśli ogólniak to tylko w ALA.

gronkers

1 komentarz »

Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu. Adres TrackBack

  1. Mam jedno pytanie. Czu autor notki mógłby się podpisać? :)

    Zgadzam się z tym w 100%. ALA jest inna niż wszystkie szkoły. Jest lepsza. Mam duże porównanie z moim gimnazjum. Tam nikogo się nie szanowało, starałaś się, uczyłaś, a i tak dostawałaś złe oceny. Ludzie ze starszych klas byli nieprzyjemni dla tych z młodszych. Tutaj panuje zupełnie inna atmosfera. Nauczyciele starają sie nie oceniać po tym czy kogoś lubią czy też nie, są dla nas mili, zawsze uśmiechnięci i chętni do pomocy. A nauka jest jak w każdym liceum. Z tym, że u nas żeby zdać musisz się nauczyć, ponieważ nie ma jak ściągnąc od kolegi czy koleżanki. (każdy pisze co innego w innym czasie).

    ALA jest najlepszą szkołą, do której do tej pory uczęszczałam :)


Dodaj komentarz

XHTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <pre> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Blog na WordPress.com. | Theme: Pool by Borja Fernandez.
Entries and comments feeds.