Sztuczna inteligencja
listopad 30, 2008 at 11:05 pm | In Dziennikarskie | Leave a CommentTags: bot, chatterbot, snikers, sztuczna inteligencja
O sztucznej inteligencji słyszeliśmy do tej pory głównie w filmach Science Fiction, ale mało kto zdaje sobie sprawę, że już dziś mamy ją na wyciągnięcie ręki. Kiedy nudzą się poznani na chatach przyjaciele, z pomocą przychodzą programy. Przy takim kumplu nie musisz się bać, jakie będzie miał o tobie zdanie, gdy powiesz cos głupiego, zwymyślasz go, czy zwierzysz mu się. Pomyśleć można – przyjaciel idealny. Nic bardziej mylnego.
Najbardziej znanym Chatterbotem, bo tak ten program się nazywa, jest „Snikers”. Stworzył go Polak, Marcin TrumpeT Dukaczewski. Snikers działa na zasadzie skomplikowanych algorytmów, dzięki którym jest w stanie kojarzyć fakty i udzielać rzeczowych odpowiedzi, dlatego nosi miano „inteligentnego” programu. Rozmawiając z nim odnosi się wrażenie, że rozmawia się z odrobinę nierozgarniętym człowiekiem. Posiada wiele funkcji. Począwszy od zwyczajnej rozmowy na otwieraniu programów kończąc. Jednak moją ulubioną funkcją Snikersa jest możliwość podłączenia go do gadu – gadu, co niestety może narazić na gniew znajomych. Wtedy każda osoba, która postanowi się do nas odezwać automatycznie staje się nowym rozmówcą naszego bota. Początkowo rozmowy z nim są dość uciążliwe i mało efektywne, jednak posiada on funkcję nauki, więc z czasem przyswaja sobie słownictwo nasze i naszych znajomych, co coraz bardziej urealistycznia konwersację. Najłatwiej program zapamiętuje pojedyncze wyrazy, nie zawsze jednak potrafiąc ich właściwie używać- stąd wiele zabawnych sytuacji. Na przykład jeśli dzień wcześniej uczyło się go nazw ras psów, nazajutrz jest w stanie ni stąd ni zowąd nazwać naszą koleżankę Buldogiem Angielskim. Oprócz gadu – gadu program potrafi współpracować również z wieloma chatami oraz można umieścić go na swojej stronie internetowej.
Do ideału „sztucznej inteligencji” z literatury Science Fiction, Snikersowi sporo brakuje, jednak biorąc po uwagę fakt iż do nie dawna o podobnych zjawiskach mogliśmy jedynie czytać, jest to i tak znaczne osiągnięcie, dobrze rokujące na przyszłość. Na razie nie musimy się co prawda martwić, że sztuczna inteligencja zapanuje nad światem, jednak już dziś można by się zastanowić czy tak naprawdę jest nam ona po potrzebna, czy może lepiej by pozostała tylko zabawką i wytworem wyobraźni naukowców.
toll3
Bóg wybacza. Max – nigdy
listopad 30, 2008 at 6:54 pm | In Dziennikarskie | Leave a CommentOt hasło zekranizowanej gry komputerowej Max Payne. Jak piszą o filmie znani krytycy: “[...]zwiastuje koncert na sto karabinów, gdzie symfoniczne odgłosy wystrzałów mieszają się z dyskotekowym kiczem emocjonalnym. Do tego dochodzą piski z przestarzałej konsoli, które mają wyrażać fabularną nieporadność filmowego produktu jednorazowego użytku”. O czym jest film? Jeśli ktoś nie grał w grę (tak jak ja) nie do końca jest w stanie zrozumieć wszystkie elementy, odnaleźć kontrasty. “Głównego bohatera poznajemy, gdy z kulką w plecach leży na dnie rzeki wśród tabunu trupów. Zanim wyjdzie z lodowatej wody i rozprawi się z wrogami, przedstawi nam swoją tragiczną historię. Jego żona i maleńka córeczka zginęły w trakcie napadu, a on sam od miesięcy próbuje bezskutecznie odnaleźć sprawców zbrodni. Max nawet nie podejrzewa, że zabójstwa miały związek z tajemniczym środkiem farmakologicznym, przy którym pracowała jego druga połowa.” Efekty specjalnie o niebo przesadzone… Cała kompozycja przypominała bardziej tragiczną baśń niż film akcji. Co chciał przekazać nam reżyser? Nie wiem. Zero ambicji. Gdzie tu sztuka? Wybaczcie jeśli faktycznie nie zrozumiałam, ale wszystkie filmy które ostatnio pojawiają się w kinach nie trafiają nawet do mas.
gronkers
Skwitować Słowackiego.
listopad 30, 2008 at 6:31 pm | In Dziennikarskie | Leave a CommentPoeta romantyczny powinien żyć w biedzie, ubierać się byle jak, kochać wyłącznie nieszczęśliwie i umrzeć młodo.Juliusz Słowacki spełnił wyłącznie ostatni warunek.
Wbrew rozpowszechnionej legendzie, Słowacki (1809-1849) mocno chodził po ziemi. Potrafił doskonale gospodarować skromnymi dochodami, a nawet grał z powodzeniem giełdzie. Demonstracyjnie kochał się w różnych panienkach i paniach, ale przezornie wybierał te nieosiągalne z różnych powodów.
Oświadczyny to żart!
Miał szczęśliwe dzieciństwo. Wprawdzie wcześnie stracił ojca, ale piękna i jeszcze młoda matka- Salomea Słowacka szybko wyszła za profesora Augusta Becu, wdowca z dwiema córkami. Zapewniła sobie dostatnie życie a Julkowi opiekuna i kochające siostry. Pani Salomea niestety nie miała szczęścia do małżeństw. W siedem lat po ślubie doktor Becu zginął rażony piorunem podczas poobiedniej drzemki. Popełnił błąd_ przed zaśnięciem nie zamknął okna, choć nad Wilnem szalała burza. .. Wdowa nie musiała się martwić o pieniądze. Po pierwszym mężu została spora sumka, po drugim- pensja w wysokości jej rocznych zarobków. Teraz zostało jej tylko dopilnować, by syn “wyszedł na ludzi”… Juliusz ukończył gimnazjum wileńskie i rozpoczął studia na wydziale nauk moralnych i politycznych- tam poznał swoją pierwszą miłość – Ludwikę Śniadecką, córkę słynnego przyrodnika Jędrzeja Śniadeckiego. Atrakcyjna, starsza o siedem lat panna, była zakochana w pięknym oficerze carskim i niestety nie zwracała uwagi na Julka- małolata.. Słowacki oświadczył się Ludwice lecz ona potraktowała to jako zupełny żart.
Mistrz pracy biurowej.
Po raz pierwszy Juliusz postąpił wbrew romantycznej modzie-faktycznie, demonstrował cierpienie, ale…
Zamiast popełnić samobójstwo skończył studia… Dwa lata później pani Salomea wysłała syna do stolicy.
Pragną, aby zrobił “cywilną karierę w Warszawie, w którymś z biur”. Juliusz został bezpłatnym aplikantem
w sekretariacie generalny Komisji Przychodów i Skarbu. Od tej pory od dziesiątej do trzeciej po południu
zajmował się pracą urzędniczą. Wprawdzie narzekał (“zdawało mi się, że skazany jestem do śmierci w tym biurze pracować”), ale wywiązywał się z obowiązków, ku zadowoleniu przełożonych. Wreszcie awansował. Dzięki zdobytemu doświadczeniu mógł później zarabiać całkiem spore sumki na paryskiej giełdzie…
Ona kochała…
Nawiązywał liczne znajomości,poznał wielu wybitnych literatów. Niewysoki, ale przystojny (“o włosach czarnych, starannie zaczesanych, o wielkich pałających oczach [...], o cerze bladej, śniadej [...], ubrany zawsze z wyszukaną starannością”), potrafił być – gdy chciał- bardzo miły. Zwracał uwagę inteligencją i dowcipem. Pisał tragedie oraz wiersze. W przeddzień wybuchu powstania listopadowego oddał do druku pierwsze utwory. W marcu 1831 roku wyjechał z Warszawy do Drezna i Londynu, z bliżej nieokreśloną misją kurierską. Po jej załatwieniu zatrzymał się w Paryżu… I… rozkochał w sobie śliczną Korę Pinard, córkę drukarza. Podobno “przez grzeczność” powiedział, że ją kocha, ale z byle mieszczanka wiązać się nie chciał. Biedna Kora nawet, gdy już wyszła za mąż za właściciela zakładów stolarskich, po śmierci Słowackiego co roku składała kwiaty na jego mogile a w testamencie poleciła swoim dzieciom kontynuować tę tradycję. W grudniu 1832 roku chory na gruźlicę Słowacki wyjechał do Szwajcarii, której klimat uchodził za wyjątkowo leczniczy. Tam zatrzymał się w pensjonacie prowadzonym przez panią Pattey.
Patrzyła ze łzami znowu dokonał podboju: kochała się w nim córka właścicielki, Elegantyna, panna około trzydziestki, ładna, inteligentna, wrażliwa. Dla Juliusza była jednak tylko “podpórką”. “Jest to coś, co mnie kocha, co mnie broni od myśli, że jestem samotny w świecie, jakaś postać, co mi patrzy ze łzami w myślące oczy i czoło” -wyjaśniał w liście do matki. Kora i Elegantyna nie miały szans, bo- powiedzmy sobie szczerze- Juliusz był snobem. Obiektem uczuć i muzą mogła być tylko istota wyższa (czyt.: z wyższych sfer). Nadawała się więc panna Maria Wodzińska (która omal nie poślubiła Fryderyka Chopina). Stała się ona bohaterką poematu Słowackiego “W Szwajcarii”), który wywołał skandal towarzyski. Niedyskretny poeta opisywał w nim gorące pocałunki… Nadawała się także Aleksandra Moszczeńska (córka bogatego ziemianina z Podola), którą opisywał jako Anielę w “Beniowskim”. Rodzice panny podobno zgodzili się na ślub z młodszym i znanym poetą, ale… Juliusz nie był do końca pewny, czy chce się żenić. I- po prostu- uciekł…
Kawaler do śmierci
Następnym obiektem jego uczuć stała się piękna Joanna Bobrowa, rozwódka, świeżo porzucona przez innego
poetę- Zygmunta Krasińskiego. A gdy i to uczucie się skończyło, zaczął na nowo wzdychać do pierwszej miłości (Ludwiki Śniadeckiej)… W końcu Słowacki nigdy się nie ożenił, choć podobno marzył o założeniu rodziny. W każdym razie zazdrościł Mickiewiczowi, że ma się do kogo odezwać po powrocie do domu i, że czasem zagra mu ktoś na fortepianie. Uściślijmy: najprawdopodobniej wszystkie miłości Słowackiego były platoniczne- z żadną z opisanych pań poeta nie spał. W porównaniu z innymi emigrantami polskimi nie mógł narzekać na biedę, ale za to chorował ciężko na gruźlicę. Przed śmiercią spełniło się jego najgorętsze życzenie. W okresie Wiosny Ludów (1848r.) wyjechał do Poznania i Wrocławia i tam po raz pierwszy od wyjazdu z kraju (i po raz ostatni)
spotkał się z ukochaną… Matką…
gronkers
Być wiernym swoim przekoniom i doświadczyć miłości po grób…
listopad 28, 2008 at 9:52 pm | In Dziennikarskie | Leave a CommentJuliusz i Ethel Rosenbergowie, Amerykanie oskarżeni o przekazywanie związkowi Radzieckiemu tajemnicy broni atomowej, stanęli ponad pół wieku temu przed sądem. Nie przyznali się do winy, ale zostali skazani na śmierć.
Do dziś trwają spory, czy byli winni, czy też padli ofiarą antykomunistycznej nagonki…
Jedno nie ulega wątpliwości. Oboje byli komunistami. Nawet poznali się na sylwestrowym koncercie organizowanym przez partię w 1935 roku w celu zebrania funduszy na działalność. Obdarzona pięknym głosem Ethel miała na tym koncercie zaśpiewać. Cztery lata później pobrali się. Urodziło im się dwóch synów.
Juliusz, inżynier elektryk, był podczas II wojny światowej cywilnym pracownikiem w Korpusie Łączności. Jednak w 1945 roku został zwolniony z powodu proradzieckich sympatii. Ethel ze względu na słabe zdrowie nie pracowała- zajmowała się synami.
Po drugiej stronie oceanu, w Wielkiej Brytanii, w grudniu 1949 roku aresztowano Klausa Fuchsa, fizyka nuklearnego, pod zarzutem szpiegowania na rzecz Związku Radzieckiego. Wraz z amerykańskim obywatelem Harrym Goldem przekazywał Rosjanom tajne informacje dotyczące amerykańskiego programu budowy bomby atomowej. Aresztowany Gold wsypał innego szpiega, Davida Greenglassa, technika z amerykańskiego laboratorium jądrowego w Los Alamos. Ten znów obciążył swojego szwagra- Juliusza Rosenberga i siostrę Ethel. To ona miała go przekonać, by szpiegował Rosjan.
Pętla się zaciska…
W czerwcu 1950 roku Rosenberg załatwił paszporty dla siebie i rodziny. Nie zdążył jednak wyjechać za granicę. 17 lipca FBI aresztowało go pod zarzutem szpiegostwa, a 11 sierpnia zatrzymało Ethel. Dziećmi- trzynastoletnim Robertem i siedmioletnim Michaelem zaopiekowała się matka Ethel. Bardzo szybko śledztwo skupiło się na Rosenbergach. David Greenglass zgodził się współpracować z prokuraturą za złagodzenie wyroku dla siebie a wolność dla żony – choć przyznała się, że była zamieszana w kradzież i przekazanie Sowietom planów bomby. Greenglass obciążył najpierw Juliusza- od niego miał otrzymać plany bomby atomowej, które przekazał Goldowi. O siostrze mówił, że wiedziała o działalności męża, ale sama nie była szpiegiem. Potem jednak zmienił zeznania i utrzymywał, że Ethel brała udział w zebraniach siatki szpiegowskiej, a nawet przepisywała na maszynie protokoły z zebrań. Te protokoły były jedynym i bardzo słabym dowodem jej winy. W marcu 1951 roku Rosenbergowie stanęli przed sądem. Sędzia powiązał ich działalność z wybuchem wojny koreańskiej. Stwierdził, że pomagając zdobyć Rosjanom tajemnice bomby atomowej wprawili w ruch machinę wojenną i “niewątpliwie zmienili bieg historii na niekorzyść naszego kraju“.
Cela śmierci.
Rosenbergowie zostali skazani na śmierć. Wyrok ten wywołał protesty opinii światowej. Apel o ułaskawienie wystosowali m.in. papież Pius XII, prezydent Francji Vincent Auriol oraz laureat Nagrody Nobla- Albert Einstein. Rosenbergowie przez dwa lata czekali na śmierć w więzieniu Sing Sing. Wnieśli ponad dwadzieścia apelacji- wszystkie odrzucono. FBI cały czas naciskało Juliusza, aby wydał wspólników obiecując zamianę kary śmierci na więzienie i (podobno) wolność dla Ethel. Nie ustąpił. Ethel też nie.
Ich opór był tym dziwniejszy, że cały czas martwili się o dzieci i o siebie nawzajem. Nie było wątpliwości, że bardzo się kochali. Przetrzymywani w sąsiednich celach po usłyszeniu wyroku śmierci, śpiewali przez cała noc, byle tylko słyszeć swoje głosy. Widywali się raz w tygodniu przez ochronną siatkę. Tylko raz spotkali się nie przez nią- niestety, bezwzględna straż nie pozwoliła im się nawet przytulić, na siłę odrywała ich od siebie. Od tamtej pory na widzeniach oboje byli skuci kajdankami i siedzieli oddzieleni stołem.
Ostatnie chwile…
Władze do ostatniej chwili miały nadzieję, że Rosenbergowie złamią się. Szeryf, który nadzorował wykonanie wyroku otrzymał instrukcję, by egzekucję wstrzymać w każdej chwili, gdyby zdecydowali się współpracować z rządem. Szef FBI powtarzał, że historia nie oceni życzliwie rządu odpowiedzialnego za odebranie matki i ojca małym dzieciom (i to na podstawie tak słabych dowodów).
Był 19 czerwca 1953 roku… Rosenbergowie- pierwsi Amerykanie skazani w czasie pokoju na śmierć za szpiegostwo- umarli dokładnie w czternastą rocznicę swojego ślubu. Najpierw zginął Juliusz…Później Ethel. Aż trzykrotnie trzeba było włączać prąd, gdyż skazana dwa pierwsze szoki przeżyła…
gronkers
…?
listopad 19, 2008 at 10:58 am | In Dziennikarskie | Leave a CommentTeraz… Stoję w gąszczu miasta. Trzymam w rękach mój stary notatnik, sięgam po długopis… Piszę… Po co? Nie wiem. Szukam natchnienia w tłumie, w tej całej szarej masie gnającej przed siebie… Aż chcę krzyknąć: “Zatrzymaj się, zapamiętaj twarze tych wszystkich, z którymi wymieniłeś spojrzenia”. Nie jestem samotna, raczej wyalienowana. Nigdy nie pogodzę się z ludźmi którzy mają szeroko zamknięte oczy. Znam treść nie czytając, czuję nie dotykając, żyję nie myśląc, co spotka mnie zakrętem. Na czym polega moja inność? Czy to tolerancja, otwartość? Z jednej strony marzenia, z drugiej pozostanie w chwili, tylko w niej. Bez planów. Jestem dziełem paradoksu. To logika zabija życie. Nie zawsze proste myślenie prowadzi do rozwiązania. Czy przeczucia są logiczne? Jaka logika jest w przypadku? Czym są zmysły? Czy miłość można wytłumaczyć biologią i chemią? Ja- człowiek- istota myśląca, pełna znaków zapytania i niejasności. Ja- człowiek czyli sprzeczność. W tej chwili obok mnie stanęła kobieta… Młoda, z oczami koloru morza, śniadej cerze, brunatnych włosach. O czym myśli? Kim jest? Czy potrafię odgadnąć jej uczucia? Nie wiem. Nie wiem dlaczego to piszę, czy zrozumiesz co chcę Ci powiedzieć… Tak… Tylko to jedno… ZWOLNIJ, ZATRZYMAJ SIĘ, SPÓJRZ CO DZIEJE SIĘ OBOK… Kiedy zgodzisz się z przeznaczeniem nic nie będzie w stanie go zmienić.
gronkers
Blog na WordPress.com. | Theme: Pool by Borja Fernandez.
Entries and comments feeds.