Okruch niepewnego….
styczeń 13, 2009 at 11:47 am | In Mysli nieuczesane | Leave a CommentStworzyciele…
Znów porywam się z motyką na Słońce,
Tkwiąc w tej całej iluzji, wyimaginowanym złudzeniu bezpieczeństwa…
Zapomnieliście o wolnej woli!
Sama musiałam sięgnąć po nią
i chociaż wiem, że pisane mi jest być tutaj i być taką
to coraz bardziej mam ochotę uciekać…
Czy potrafisz to zrozumieć?
Chodź, weź ten chrust i zrób ze mną szałas
zamknijmy się w nim i bądźmy tylko dla siebie
bo choć to tylko kolejna iluzja
to przynajmniej nasza własna….
Hexa1492
byłem kobietą.
styczeń 12, 2009 at 12:57 am | In Dziennikarskie | Leave a Commentopowiem ci o tobie,
gdy sie z toba przespie,
wyspie, odespie,
zaspie,za-Snie.
nie wczesniej.
o sobie moge opowiedziec ci
gdy bedzie cieplo i miekko.
gdy bedzie martini i chec.
[ gram w tym
teatrze
dziwke
wariatke
psychopatke
bulimiczke
milosniczke
kretynke
mala dziewczynke.
bo kto powiedzial
ze nie moge miec
wszystkiego? ]
damian.
O tolerancji słów kilka.
styczeń 12, 2009 at 12:56 am | In Dziennikarskie | Leave a CommentWolność słowa, poglądów, wolność wszystkiego w Polsce,ok. W teorii, a w praktyce?
ile razy spotykamy się z akcją nietolerancji względem osób o odmiennym kolorze skóry, w mniemaniu ograniczonych ludzi, “nie pasujących do systemu”, ataków na homoseksualistów, Żydów.
Wydaje mi się, że wynika to z systemu wychowania młodych ludzi, jakiegoś ich resocjalizowania, popełnionych blędów, poślizgnięcia się, gdzieś … gdzieś w przeszłości. Błędy zasiane lata temu dopiero teraz kiełkują, nie pozwalając się przebić realistycznym myślą. Ludziom pasuje postęp techniki, wygoda idąca za tym … ale jakby postęp w sprawach umysłowych, głównie otwartości i tolerancji nadal jest pod wielką kreską. A mówi się, że to kwestia czasu. Jednak zdaje mi się, że nie tu, nie teraz. Nie za rok, nie za dwa i nie za trzy … może za dziesięć, za piętnaście.
Nasuwa mi się mała refleksja… może zamiast żyć w zaścianku swoich brudnych, krzywych myśli, ludzie powinni poznawać inne kultury, inne kraje… i zobaczyć jak tam się żyje i co zrobić, żebyśmy za te piętnaście lat mogli powiedzieć “Jesteśmy otwartym krajem, jesteśmy otwartym Narodem”.
damian.
Dotyk gotyku
styczeń 12, 2009 at 12:49 am | In Dziennikarskie | Leave a CommentJedno spojrzenie w lustro i na własny widok można się przestraszyć – tak podsumowała ale, matka gdy ta włożyła czarny strój, a w okolice jej oczu wylądowało wystarczająco tyle czarnego makijażu, by kruki i wrony uznały ją za swoją… Do tego skórzana krótka czarna spódniczka, wysokie buty, najlepiej za kolano i najlepiej glany. Wszystko to w zestawieniu z wielością biżuterii ma komponować się w harmonijną całość. “Ja uważam, że to miłe dla oka. Nie powiecie mi, że można się mnie bać” – mówi Paulina, fanka gotyku. I dodaje, że nigdy nie chciała wtapiać się w tłum: “Ludzie to kalki. Ja mam 15 lat, a wcale nie mam ochoty zachowywać się jak klon, który zżyna pomysły innych. A w zasadzie
z tych kolorowych pisemek o modzie. Źle bym się z tym czuła”. Co na to rodzice? Mówi Ola: “Kiedy pierwszego dnia zebrałam się na odwagę i założyłam to wszystko, co tak skrzętnie przez kilka miesięcy kupowałam, moja mama zapędziła mnie do pokoju, natychmiast kazała się przebrać, zmyć cały maklijaż. Zapowiedziała, że inaczej nie wyjdę z domu. Powie-działam, że nie zdejmę, że może mnie głodzić, brać przemocą – jakkolwiek. Wiedziałam, że inaczej jej nie przekonam jak przez bycie nieugiętą”. Ola zagrała na rozsądek – wiedziała, że dyskusją nic nie zwojuje. Po prostu powiedziała, że tak się będzie ubierać. I nawet jeśli wyjdzie z domu w “normalnym” stroju, to i tak za pierwszym rogiem się przebierze. “Mama ustąpiła, ale przez dłuższy czas strzelała focha. Nie mogła się pogodzić z tym, że jej córka nie ma przylizanej grzywki, upudrowanego grzecznie noska i świeżo wykrochmalonego kołnierzyka” – opowiada Ola.
damian.
Co by było, gdyby Cię nie było?
styczeń 12, 2009 at 12:48 am | In Dziennikarskie | Leave a CommentNo powiedz, które z Nas ma na głowie koronę hipokryty.
No powiedz.
Błądzisz w swoim labiryncie, związany cierniem z własnego ego.
Upadasz i nie podnosisz się.
Wszystko wpływa we mnie jak dym papierosa, nasączony
Twoim kłamstwem, obłudą i błędem.
Dzban mogę zawsze wstłuc i zapomnieć. Pytanie, czy trzeba zapomnieć,
a może … warto pamiętać ?
Usiąde tak kiedyś między Wami jak z przyjaciólmi … i zapytacie: dlaczego więdniesz?
Rozpłaczę się wtedy może, w bezsile tego wszystkiego co nie wiem.
Pracuję nad własna myślą: być szczerym, nudym, czy kłamać ?
Wybaczcie … to śmieszne, w nacisku zdarzeń …
… że autentyczność … to mało ciekawy dramat.
A więc tkwij w tym po uszy.
damian.
labirynt
styczeń 12, 2009 at 12:45 am | In Dziennikarskie | Leave a CommentJak uwierzyć w szczęście
Patrząc w me smutne oczy, które tak samotnie toną we łzach
Na statku mojego losu, ciągle szukam sternika, który
zdążdy opuścić żagle przed sztormem
I wyrwie mnie z objęć głodnych fal rozpaczy.
Pewnie upragniony ląd w oddali, będzie jak zwykle
złamaną obietnicą.
Bo marzenia rodzą się w porcie iluzji, a coś z niego
ciągle wypędza Mnie w morze.
Jednak Ty wietrze wiej w żagle i kieruj moim statkiem w stronę
horyzontu, tam gdzie spokojny i jasny brzeg – chociaż
go jeszcze nie widać …
On się nie nudzi…
styczeń 6, 2009 at 5:06 am | In Dziennikarskie | Leave a CommentWywiad z Kamilem Kucharzewskim… dwunastoletnim vice-mistrzem świata i zdobywcą pucharu świata w tańcu electric-boogie.
Jakie były początki Twojej przygody z tańcem?
-Tak zwyczajnie… Na szkolnej dyskotece podeszła do mnie jedna z pań nauczycielek i zapytała gdzie uczę się tańca. bo całkiem nieźle mi to wychodzi… Po tej pochwale mama zapisała mnie do osiedlowego klubu.
A co na to Twój tato -znany wrocławski trener pięściarstwa- nie chciał żebyś poszedł w jego ślady?
-Tata do niczego mnie nie zmusza… Często chodzę do niego na treningi ogólnorozwojowe… Czasami uczy mnie też boksować…
-A ile czasu w tygodniu poświęcasz na treningi tańca?
Trudno powiedzieć, taniec to całe moje życie… Kiedy pomagam mamie w kuchni poruszam się w rytm muzyki… Jeśli można nazwać to treningiem, to w proszę pomyśleć ile godzin dziennie temu poświęcam…
Czy nie wolałbyś wyjechać za granicę do jakiejś prestiżowej szkoły tańca? W Polsce przecież nie masz takich możliwości…
-Na razie nie planuję nic takiego… Uczę się od różnych choreografów, tancerzy… U każdego mogę popatrzyć coś innego…
Na kim się wzorujesz?
-Salah. Poniekąd staram się go naśladować… Lubię jego styl tańca…
Wiemy, że oprócz szkoły, domowych obowiązków, tańca, boksu, trenujesz także pływanie… Jak łączysz te wszystkie rzeczy na raz? Doba ma przecież tylko dwadzieścia cztery godziny…
-Faktycznie ciężko to pogodzić… To wszystko zabiera dużo czasu i siły… Po prostu staram się wykorzystywać każdą chwilę, nie tracę czasu…
Jak spędzasz czas wolny (o ile w ogóle go masz…)?
-Uwielbiam spędzać go ze starszym bratem Kubą… To on uczy mnie boksu kiedy tata jest na zgrupowaniach… Razem chodzimy do Empiku czytać książki fantastyczne, oglądać gazety i gry komputerowe… Latem wszyscy jeździmy na działkę, zbieramy owoce, podlewamy roślinki i gramy w siatkę…
Jakie są Twoje plany związane z tańcem?
-Robię to co kocham i chcę to robić jak najdłużej…
Dziękuję za wywiad
Z Kamilem Kucharzewskim rozmawiała: Magda Groń
Bo tutaj liczy się każdy dzień
styczeń 6, 2009 at 4:40 am | In Dziennikarskie | Leave a CommentMinęłam stopnie schodów… Pchnęłam drzwi… Weszłam… Pierwsza myśl? –„Ciepło”… „Wystrój zupełnie niepodobny to szkół, które odwiedzałam”- spostrzegłam. Spytałam głośno wszystkich siedzących w bufecie: „Przepraszam, gdzie jest sekretariat?”. Usłyszałam: ”Proszę za mną” i nagle wszystko stało się jasne. To właśnie tu chcę dalej się uczyć.
ALA i już
Co sprawia, że atmosfera w tej szkole jest taka inna? – „Luz psychiczny”- odpowiada Agnieszka, uczennica trzeciej klasy. Zdaniem Adama: to: „Brak agresji wśród uczniów sprawia, że jest ona taka nietypowa”. „To raczej fakt, że nauczyciele więcej zarabiają i lepiej przykładają się do swojej pracy…”- wtrąca kolejna osoba… Cóż, zdania są podzielone, a co je wszystkie łączy? Właśnie to, że ten specyficzny, nietypowy klimat tworzą niezwykli ludzie.
O niej
ALA – czyli Autorskie Licea Artystyczne. Trafiają tu osoby obdarzone niezwykłymi talentami z różnych dziedzin. Mamy tu przyszłych fotografów, malarzy, dziennikarzy czy muzyków. To także szkoła dla ludzi, którym z jakichś powodów (np. praca, kariera sportowa itd.) nie odpowiada normalny system edukacji jaki panuje w szkołach publicznych. Szkoła- ideał? „Nie do końca jest tak kolorowo jak się wydaje. Jeśli sam nie zmobilizujesz się do nauki- zapomnij”- taka reprymenda czeka na wstępie kandydatów.
Nie uwierzysz…
Za oknem deszcz, zimno… Wchodzisz do szkoły, połowę mniej ludzi niż zwykle… Nic dziwnego, kto w taką pogodę chodziłby do szkoły? ALA jest inna pod każdym względem… Nauczyciel w dresie, uczeń na dachu, zamiast białych ścian- czarne… Ostatnio byłam świadkiem sytuacji w której dwóch chłopców dało sobie “buzi” na przywitanie, a trzy kroki dalej dziewczęta uhonorowały przywitanie uściskiem dłoni.
Jeśli Polska jest krajem, w którym ludzie są dyskryminowani ze względu na “inność” to ALA jest najlepszym dowodem, że istnieją ludzie otwarci, pełni pozytywnej energii, w pełni akceptujący “inność” i prywatne poglądy.
Sylwetki…
Jak już wspomniałam ALA to szkoła ludzi z pasją, ludzi wyróżniający się, “innych” w pełni pozytywnym brzmieniu tego słowa… Mamy swojego specyficznego Wasyla (który jest wizytówką szkoły) czy charakterystycznego Hipolita, którego z daleka poznać można po odblaskowej żółtej kurtce… Są ludzie różnego pochodzenia, różnej wiary… Jest małomówny Pan Konserwator, zawsze uśmiechnięty Pan Sklepik, Pan Profesor Rutyna określany mianem Robaczka (ze względu na swoje powiedzonka) czy zawsze ładnie ubrana Pani Ewelina P. i… No właśnie… Kto nie zna Szymona i jego wycieczek… Najczęściej spotykają się one z jednoznacznym powiedzeniem: “nigdy więcej”… ALA to szkoła przyjazna uczniom, przede wszystkim szkoła “dla uczniów” jest przykładem jednej z nielicznych szkół w Polsce do której uczniowie chodzą z przyjemnością…
„W życiu piękne są tylko chwile”
Uczniowie ALA to ludzi, którzy nie boją się ryzyka, potrafią stawiać życie na jedną kartę i płynąć pod prąd. Tu każdy dzień jest ważnym wydarzeniem. To osobiste sukcesy, wyzwania, przygody i wspaniali ludzie na szkolnym korytarzu. „Alowicze” to po prostu życzliwi indywidualiści otwarci na nowe pomysły… „Każda chwila ma swoją wartość” – tego nauczyłam się w tej szkole.
gronkers
Blog na WordPress.com. | Theme: Pool by Borja Fernandez.
Entries and comments feeds.