Ja, o mnie, przeze mnie
czerwiec 16, 2008 at 10:11 przed południem | In Dziennikarskie | No CommentsZawsze mam problem jak zacząć… Bo… właściwie to chodzi o mnie, o moje ja, o ja każdego człowieka. W życiu przechodzimy przez różne etapy i dlatego właśnie muszę zapytać czy na każdym z nich jesteśmy tymi samymi ludźmi. Czy mała Marta była ja początkowym, chciałoby się powiedzieć właściwym, nieokrzesanym kawałkiem gliny, z której dopiero miało coś powstać czy gliną ukształtowaną i wypaloną w piecu, którą kruszyć będą przyszłe doświadczenia?
Piszę o tym dlatego, że w mojej głowie kłębi się teraz zbyt wiele myśli. Tutaj właśnie mają swoje ujście. Kiedyś nie myślałam; nie, właściwie myślałam, ale nie tak wiele i nie tak często. Ktoś mi ostatnio powiedział, że prawda, której szukam będzie mnie kosztowała w życiu ogrom. Jeśli miał rację to roztacza się przede mną pesymistyczna perspektywa. Jestem optymistką, jednak czy te przyszłe pesymistyczne etapy mnie nie zmienią? Lub też czy nie zmienią mnie na tyle abym utraciła siebie samą? Czy już siebie nie utraciłam?
Cofnijmy się do dzieciństwa. Udało mi się wyodrębnić tylko jedną cechę jaka była i będzie niezależnie od wszystkiego. Bo byłam i będę rozważna. Rozwaga, również odpowiedzialność, również przywództwo chociaż w mniejszym stopniu. Niech rozwaga będzie moim punktem zaczepienia.
Również pojawia się szczęście, w moim teraźniejszym odczuciu najbardziej szczęśliwa w moim krótkim życiu byłam na początku, na pierwszym etapie. I znów moim punktem odniesienia będzie dzieciństwo. Być może nieco ubarwiam przeszłość, nadaję jej czar, który miała, a z którego nie zdawałam sobie sprawy gdy była teraźniejszością. Byliśmy wszyscy bowiem za młodzi, za beztroscy na mądrość i nikt nam nie zarzucał jej braku. Rządziły wtedy uczucia najbardziej prymitywne ale i najbardziej pożądane, bo miłość i przyjaźń to jest to, czego doświadczyć może największy głupiec i największy mędrzec bezwarunkowo, nie potrzeba dla nich specjalnego środowiska ani specjalnych warunków, po prostu są. Bardziej rozwiniętymi formami są np.: szacunek, autorytet, ale do tego trzeba czegoś więcej. I bardziej rozwijając się zaczynamy pożądać właśnie gatunków uczuć bardziej rozwiniętych. Mając świadomość, że są tylko dodatkiem, wszak prawdziwe szczęście mogą dać nam jedynie formy prymitywne, jedyne prawdziwe. To jest taka zabawa w świat.
Wydaje mi się, że im więcej wiedzy posiadam i im więcej osób nad nią zapieje niekiedy z zachwytu, im bardziej mogę uczestniczyć w tych poważnych rozmowach o świecie i egzystencji, tym bardziej zatraca się moja własna egzystencja. Moje ja nie ewoluowało. Jest w procesie powolnego zacierania się na rzecz czegoś innego. Z jednej strony lubię dorosłość, z drugiej tak rozpaczliwie brak mi dzieciństwa. Brak czegoś co odeszło razem z nim. Tak ciężko dzisiaj śmiać się bezwarunkowo, muszę dziś rozumieć ironie, aluzje, przenośnie i to dopiero może powodować u mnie śmiech. Jednak ja chcę śmiać się bezwarunkowo, czegoś nie rozumieć i się z tego cieszyć. I z hipokryzją, nie rozumiem wielu rzeczy i nie chcę, ale to nie jest dla mnie powód do śmiechu, tylko do rozpaczy nad ogromem własnej niewiedzy. Dlatego też miotam się między tymi dwoma światami szukając jakiejś odpowiedzi z irytująco fałszywym uśmieszkiem fałszywie przekonującym wszystkich, że wszystko jest ok. Moje ja zwyczajnie nie może się przebić, nie ma też komu wykrzyczeć prawdy, bo nie znajduje ja podobnie prymitywnego, które by to zrozumiało. Wszyscy tak pięknie próbują się silić na inteligencję i błyskotliwość, że chyba popłynęłam również z zimnym prądem wierząc, że jest bardziej wartościowy niż ciepły. Nie wiem czy się nie pomyliłam, nie wiem czy nie wpadłam w pułapkę.
Tak, odbierzecie to zapewne jako użalanie się nad sobą i będziecie mieć rację. Chociaż racja ta nie potrzebna mi jest do niczego, a użalanie tak.
hexa1492
“Alchemik” - czyli krótka opowieść o dążeniu do celu…
czerwiec 11, 2008 at 1:51 pm | In Dziennikarskie | No CommentsMinęło sporo czasu zanim postanowiłam dobrowolnie wziąć do ręki książkę.. Hmm… W zasadzie to minęło 18 lat. Na pierwszy ogień postanowiłam „wrzucić” coś łatwego, krótkiego i przyjemnego. Na półce w bibliotece zobaczyłam cieniutką, zgrabną książeczkę w okładce koloru pustyni. Z zadowoleniem spojrzałam na napis Paulo Coelho „Alchemik”. Pomyślałam: „pewnie jakaś bajka o wytapianiu złota… To jest to!” Przepełniona optymizmem- wypożyczyłam…
Do nowo nabytej lektury zabrałam się już w autobusie. Szybko okazało się, że nie jest to książka o tym, czego się spodziewałam.
Coelho przedstawia w alegoryczny sposób człowieka, który powołany jest do spełnienia „swojej Własnej Legendy” (czyli do tego po co istnieje- egzystuje na ziemi). Aby spełnić swoja misję potrzeba uporu, determinacji, odwagi i przede wszystkim wiary w słuszność swoich wyborów. Trzeba widzieć więcej, słyszeć więcej, więcej czuć- umieć odczytywać znaki które daje nam wszechświat.
„Alchemika” polecam przeczytać. W moim życiu jest to najważniejsza książka. Natrafiłam na nią akurat wtedy, kiedy brakowało mi wiary… Może to był znak…
gronkers
Zamek w Legnicy
czerwiec 11, 2008 at 1:30 pm | In Dziennikarskie | No CommentsTajemnicę jęków które słychać z lochu pod wieżą wyjaśnia legenda o dramacie, który rozegrał się tutaj za czasów księcia Henryka Grubego… W XIII wieku poślubił on młodziutką Elżbietę, która nie miała ukończonych jeszcze 14 lat…
Zwyczajowo na „skonsumowanie” małżeństwa trzeba było czekać aż wybranka ukończy lat 15. Pochłonięty władaniem książę rzadko przebywał na zamku. Pilnowanie Elżbiety zlecił rycerzowi Ottonowi von Hohenowi…
Intryga strażnika
Mężczyzna początkowo wywiązywał się z obowiązku, ale wpadł w złe towarzystwo i czas spędzał głównie na hulankach. Na wiadomość o rychłym powrocie księcia, postanowił czymś się wykazać… Oskarżył młodego pazia księżnej- Sławka- o umizgiwanie się do Elżbiety, a nawet o cos więcej… Paź został wtrącony do lochu…
Mijały dni… Wreszcie książę przybył do zamku… Gdy spędził noc z księżną, szybko okazało się, że pazia oskarżono niesłusznie… Książe rozkazał natychmiast wypuścić go z lochu… Niestety był już martwy, gdyż Otton nie dawał mu pożywienia… Rozwścieczony władca nakazał umieścić w lochu Ottona, by podzielił los niesłusznie uśmierconego…
Zapuścił brodę…
Na początku XIII wieku. Legnica była główną siedzibą księcia Henryka Brodatego. W miejscu dawnego grodu, na wzgórzu nad Kaczawą, staną zamek z kamienia i cegły. O księciu, mądrym polityku i gospodarzu mówiło się głównie jako o pobożnym małżonku świętej Jadwigi. To pod jej wpływem zaczął się umartwiać. Zapuścił nawet brodę- ale jak zaznacza dawny biograf- „starannie ją przystrzygał”… W 1209r. para złożyła śluby czystości, dochowawszy się wcześniej siedmiorga dzieci. Od tej pory księcia pochłonęła polityka, a księżną- umartwianie. Jak na ironię, Henryk popadł w spór z duchowieństwem i został obłożony klątwą.
Zamek czasy świetności przeżywał w średniowieczu. Był wówczas jedną z największych warowni w Polsce i jako jedyny oparł się oblężeniu Mongołów w 1241r. Stale rezydowali tu książęta legnicko- brzescy, z rodu Piastów. Zachował się opis hołdu, jaki w 1675 roku, ostatniemu z nich, Jerzemu Wilhelmowi złożyła legnicka szlachta. Na dziedzińcu odbyły się konne gonitwy, strzelano do tarczy, był też przegląd zbrojnych oddziałów mieszczańskich… Po śmierci księcia zamek przeszedł we władanie książąt Niemieckich
Zamek dziś…
…Po wielu przebudowach ma cechy różnych stylów. Z okresu romańskiego zachowały się resztki kaplicy świętego Benedykta i dolne partie wieży, gotyk reprezentują wieże obronne i okna, renesans- brama wjazdowa.
Serdecznie polecam odwiedzenie tego miejsca… Owiane jest jedną wielką tajemnicą…
gronkers
Problem stereotypów
czerwiec 11, 2008 at 5:54 przed południem | In Dziennikarskie | 1 Comment„Czy to prawda, że blondynki w szkołach publicznych mają przerąbane?”- zapytała któregoś dnia Weronika. Doprawdy nie wiedziałam, co odpowiedzieć… Z jednej strony myślałam, że to żart, a z drugiej… Co może wiedzieć o publicznym liceum dziewczyna, która żyje w ALA?… Po chwili zastanowienie odpowiedziałam: „Nie jest tak do końca, choć w pewnym sensie… może…” Naturalnie powstało pytanie: „W jakim sensie?” A to w takim, że od zarania dziejów nie ma „niezazdrosnych” kobiet. W szkołach publicznych oceny uczniów w dużej mierze zależą od humoru nauczyciela- to fakt. Kiedy pod tablicę –do odpowiedzi- podchodzi dziewczyna, która swoją urodą przyćmiewa trzydziestoletnią, natapetowaną „panią profesor” to z góry jest na straconej pozycji. Przecież nauczycielka musi udowodnić całej klasie, że mimo, że jest brzydsza, to za to dużo mądrzejsza. W ten sposób z założenia przegrana nastolatka schematycznie siada do ławki z oceną niedostateczną. Na co dzień zdarzają się przypadki faworyzowania któregoś z uczniów, niesprawiedliwości i wreszcie zawiści pomiędzy samymi uczniami. Krótkimi słowy- publiczny ogólniak to wyścig szczurów budowany na kłamstwach uczniów którzy robią wszystko, by tylko się nie uczyć. I jest to w szczególności przypadłość szkół z „dobrym rankingiem”
Ostatnio w ALA podsłuchałam rozmowę dwóch dziewcząt z pierwszego roku. A brzmiała ona mniej więcej tak: „Moja mama opowiadała mi, że w tych publicznych szkołach to biją uczniów wskaźnikiem po plecach”… Druga młoda osóbka zareagowała żywo: „Noo… Podobno co miesiąc w każdej takiej szkole ktoś popełnia samobójstwo.!” Szczerze mówiąc-„zatkało mnie”. Dawno już nic mnie tak nie rozbawiło. ALA to zupełnie inna szkoła, inni-życzliwi i otwarci ludzie, inny świat. Nie sądziłam, że kiedykolwiek będę dobrowolnie czytała książki. Mam milion możliwości żeby się rozwijać. Wreszcie nie muszę wkuwać definicji, uczę się samodzielnego myślenia. Jeszcze w publicznym LO koledzy mówili: „Przestań! W prywatnej szkole niczego się nie nauczysz. Płacisz- zdajesz- oto cały system. Tam chodzą sami…” Nawet nauczycielka od historii „na do widzenia” powiedziała mi „przenosisz się? To możesz pożegnać się ze studiami, maturą i przyszłością…”
Teraz widzę, że ALA i szkoły publiczne to faktycznie dwa różne światy. Jedno je jednak łączy: stereotypy. Każda ze szkół wyobraża sobie „Bóg wie co” na temat tej drugiej. Dziś wiem jedno: Jeśli ogólniak to tylko w ALA.
gronkers
“O Afryce słów kilka”
czerwiec 10, 2008 at 10:21 przed południem | In Dziennikarskie | No Comments„Heban” Ryszarda Kapuścińskiego to zbiór reportaży przedstawiających Afrykę z końca epoki kolonializmu. Książka przybliża trudności jakie napotykają państwa dążące do niepodległości i pokazuje mechanizmy tworzenia się tych państw. Opisuje czasy różnych czarnoskórych dyktatorów m.in. Amina czy Bokassy. Autor sam podkreśla, że nie można zrozumieć „dziś” Afryki bez znajomości jej „wczoraj”. Przedstawia jej historię. Kapuściński „wnika” w tajemniczość, mentalność, zwyczaje mieszkańców „Czarnego Lądu” traktując przy tym człowieka jako jednostkę i przez jego pryzmat przedstawia ten „inny” dla nas świat. Uzmysławia, że obraz Afryki który ma w sobie przeciętny Europejczyk nie jest do końca taki. Jest zupełnie odmienny. Afryka to nie tylko upały, małe chatki czy dzikie zwierzęta… To także walka, dynamika, wielokulturowość, bogata historia… Jak podkreśla sam twórca „Hebanu”: „Ten kontynent jest zbyt duży, aby go opisać. To istny ocean, osobna planeta, różnorodny przebogaty kosmos…”
gronkers
czerwiec 10, 2008 at 9:56 przed południem | In Dziennikarskie | No Comments
„Cesarz czy kosmita?”
Huang-Ti, czyli Żółty Cesarz, był legendarnym władcą Chin i twórca imperium. Rządzący przez 2500 lat po jego śmierci cesarze byli jego potomkami. Przypisuje mu się wynalazek wielu sztuk i rzemiosł. Niezłe osiągnięcia jak na zwykłego człowieka… No właśnie… Czy w ogóle nim był?
Gonsung zwany Żółtym Cesarzem (Huang Ti) miał dwudziestu pięciu synów, którzy byli równie płodni. Stał się bohaterem legend i mitów. Nawet jego narodziny miały być „cudowne”…- Jego matka wyszła kiedyś za miasto i zobaczyła wielką jasność otaczającą górę…Dziewięć miesięcy później urodziła chłopca, który miał na piersi napis: „Syn Żółtego Cesarza”. Chłopiec i jego rodzina zamieszkiwali dolinę rzeki Huang-Ho. Żyło tu wiele plemion, ale plemię późniejszego Huang-Ti było najsilniejsze. Po siedemdziesięciu wygranych bitwach i pokonaniu czterech władców Gonsung stał się samodzielnym władcą.
Cywilizacja zawdzięcza mu wynalazek łodzi, wozu, łuku, kalendarza i wielu, wielu innych doskonałych rzeczy. Czy opowieści o nim to tylko mity? Starożytne teksty chińskie wspominają o zadziwiających i przypominających człowieka istotach, zwanych „Synami Nieba”. Huang-Ti miał być właśnie jednym z nich. Dokonał wielu wynalazków nie pasujących do opisu współczesnej cywilizacji i techniki. Sporządził np. dwanaście gigantycznych luster, na których „podążał za księżycem” –jak zapisane jest w chińskich księgach. Kim był tajemniczy cesarz? Czy to wszystko to wyobraźnia chińskich pisarzy czy fakty połączone z odrobiną mitów? Historycy rozkładają ręce…
gronkers
Czy pokój na Ziemi może zależeć od sadzenia drzew?
czerwiec 8, 2008 at 4:18 przed południem | In Dziennikarskie | No Comments
Tak więc, jeżeli sadzenie nowych drzew ma posłużyć nam tylko do celów marketingowych, słowo “pokój” nie odnajduje swojego miejsca w powyższym stwierdzeniu. Natomiast jeżeli cel sadzenia nowych drzew może posiadać także inny odnośnik, poszerzanie lasów ma sens. Wielu ludzi w dzisiejszym świecie, przepełnionym obowiązkami bądź też presją zawodową, odnajduje jego sens nie w drugim człowieku, lecz w naturze. Naturze wolnej od zakłamania, materializmu, którego świat ludzki w swoim codziennym szarym życiu doświadcza w nadmiarze. Lasy są jedynymi “istotami”, w których ludzie na całym świecie odnajdują spokój, ukojenie. Nie zważając na to, iż częściowo świat drzew powstał dzięki ingerencji człowieka, to jednak każdy z nas może zauważyć wiele różnic pomiędzy światem natury, a światem ludzi, na korzyść tego pierwszego. Według mnie podstawową cechą, dzięki czemu świat ten przewyższa świat ludzi jest brak chaosu. Bowiem należy zauważyć, iż w dzikim świecie natury i zwierząt panuje pewien ład. Tak więc sądzę, iż człowiek, jako istota mająca te same prawa co przyroda, powinna brać z niej przykład.
Chcę także dodać, iż sadzenie większych ilości nowych drzew w dużym stopniu przyczyni się do szybszego rozwoju handlu , w którym jak już wcześniej wspomniałam, drzewa wymagają ścinania. W tym miejscu podkreślam, iż jednak musimy się pogodzić z faktem, dotyczącym wycinania drzew, ponieważ jest ono konieczne ku dalszemu rozwojowi gospodarki, usprawiedliwiając fakt ten tym, iż są to ogólnie przyjęte prawa, pomagające przemysłowi na całym świecie. Ja osobiście zgadzam się z wykorzystywaniem drzewa w celach gospodarczych, pod warunkiem, że stale będzie wzrastać proces sadzenia nowych drzew, aby nie narażać lasów na ich stopniowe wyginięcie. Większe pokłady drzewa pomogą w rozwiązaniu konfliktów handlowych różnorodnych firm na całym świecie, gdzie drewno często występuje w ubogich ilościach. Przy większych pokładach drzewa żadne przedsiębiorstwa handlowe na całym świecie nie powinny narzekać na jego braki.
Moim kolejnym argumentem, dla którego warto sadzić nowe drzewa jest fakt, iż coraz większe ilości gatunków zwierząt są zagrożone wyginięciem lub już wyginęły, zanim człowiek zdążył je odkryć. Zwierzęciu tak samo jest potrzebna przyroda, jak człowiekowi jedzenie. Dla niektórych gatunków zwierząt lasy są domem – nie pozbawiajmy ich swoich domów, a wręcz przeciwnie, budujmy nowe. Należy również zaznaczyć, iż drzewa wytwarzają tlen potrzebny w procesie fotosyntezy. Dla człowieka oraz zwierzęcia tlen jest szczególnie ważny, więc jeżeli wyginą drzewa – wyginiemy my.
A czy w ogóle w Polsce istnieje kult czczenia drzew? Otóż okazuję się, że tak…
Od kilku lat w dniu 10 października w Polsce obchodzony jest Dzień Drzewa, organizowany przez szkoły i stowarzyszenia. Imprezy związane z tym świętem współorganizują również nadleśnictwa z terenu Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie. Przykładowo w Nadleśnictwie Strzyżów goszczą w tym dniu dzieci z zaprzyjaźnionych szkół w Dobrzechowie i Grodzisku. Miłośnicy przyrody sadzą około stu młodych buków w arboretum, które od kilku lat jest urządzane przy budynku nadleśnictwa. Ponadto wysłuchają pogadanki na temat drzew, oglądają film, a także mają okazję do zabawy terenowej.
Kilka szkół z terenu Nadleśnictwa Baligród zapowiada w tym dniu sadzenie drzew ozdobnych w obrębie swoich obiektów.
Z kolei Nadleśnictwo Lutowiska we współpracy z zespołami szkół w Lutowiskach i w Czarnej przygotowuje konkursy wiedzy o drzewach. Uczniowie bieszczadzkich podstawówek i gimnazjów przygotowują zielniki i uczą się rozpoznawać rodzime gatunki drzew po wyglądzie liści, kory, drewna i pąków. Rozstrzygnięcie konkursów w Czarnej – 10 października, w Lutowiskach 18 października. Dla zwycięzców Nadleśnictwo Lutowiska ufundowało atrakcyjne nagrody.
- To oczywiste, że w organizacji tak pięknego święta nie może zabraknąć leśników. - Mówi Jan Kraczek, dyrektor RDLP w Krośnie.- Szkoły zgłaszają się do nas widząc w nas naturalnych sprzymierzeńców tej idei, kierują do nas prośby o patronat i pomoc w przygotowaniu różnego rodzaju spotkań, sadzenia drzew, wycieczek do lasu. W tym roku będziemy gościć również szkoły spoza regionu.
W lasach Podkarpacia rośnie kilka najgrubszych drzew w Polsce. Przykładowo:
- jodła pospolita w Pszczelinach – 517 cm obwodu , 161 cm średnicy pnia,
- czereśnia ptasia ponad 380 cm obwod,
- jabłoń o obwodzie 273 cm,
- jarząb pospolity (obw. 144 cm ) w leśnictwie Żmigród, Nadleśnictwo Dukla
Z drzewami związanych jest sporo legend i wydarzeń. Przykładowo z dębem “Wincentym” w Krościenku Wyżnym wiąże się wspomnienie Wincentego Pola, który pisał tu wiersze zaś ze “świętą lipą” na górze Chełm opowieści krwi, które drzewo upuszczało, gdy nacinano je siekierą.
Dzień Drzewa (Arbor Day) wymyślił w 1872 roku w Stanach Zjednoczonych znawca i miłośnik przyrody Juliusz Morton, kierując się powiedzeniem, że “inne święta służą jedynie przypomnieniu, dzień drzewa wskazuje zaś na przyszłość”. Idea ta spotkała się z szerokim odzewem. Tylko w 1872 roku na apel Mortona posadzono w USA ponad milion drzew. Od 1892 roku w USA corocznie obchodzi się Dzień Drzewa - w drugą środę kwietnia. Jedno z najpiękniejszych arboretów świata, w Waszyngtonie, nosi imię pomysłodawcy Dnia Drzewa.
Do Europy idea trafiła w 1951 roku. Organizacja ds. Wyżywienia i Rolnictwa ONZ (FAO) postanowiła, że we wszystkich krajach członkowskich obchodzony będzie każdego roku Światowy Dzień Drzewa. W akcjach sadzenia drzew uczestniczą znani ludzie, a także młodzież i dzieci.
Reasumując, sądzę, że w dzisiejszych czasach przepełnionych zakładami przemysłowymi, a w rezultacie dużą ilością zanieczyszczeń, środowisko naturalne powinno się powiększać, miedzy innymi poprzez sadzenie nowych drzew. Tak więc, stwierdzam, iż pokój na Ziemi w dużym stopniu może zależeć od sadzenia drzew. Dodam jeszcze, że sadzenie nowych drzew, może zapoczątkować wiele pozytywnych zmian w gospodarce światowej, rozwiązując jej konflikty, a także w naszej psychice, co myślę, iż jaśniej sprecyzowałam powyżej. Póki co, utrzymujmy tradycję obchodzenia świeta drzewa w Polsce.
HaSioQ J.
Autorskie Liceum Artystyczne ‘Ala’
czerwiec 6, 2008 at 6:01 pm | In Dziennikarskie | No CommentsSzkoła bez stresu, uczniowie traktowani po ludzku , a stosunki między uczniami i nauczycielami są oparte na wzajemnym poszanowaniu i współpracy -wydaje się to niemiżliwe? w ‘Ali’ to jednak zupełnie realne!
Autorskie Liceum Arystyczne wydaję się być szkołą inną niż wszystkie , ale jednak panuje tu szacunek ,zgoda i tolerancja. Zapewne jest to szkoła przyjazni ,samodzielności i odpowiedzialności. Dzięki temu możemy w pełni przygotować się do podejmowania decyzji o dalszej przyszłości. Szkoła oferuje pracownie informatyczną z internetem, bogatą w książki biblotekę oraz sprzęt mutlimedialny. Zaletą szkoły są różne kierunki artystyczne np.filmowy , teatralny, plastyczny, dziennikarski, taneczny. Dzięki temu można się rozwijać także artystycznie. Zajęcia te odbywają się raz w tygodniu po 4 godziny. Są prowadzone w doskonałej i sprzyjającej kszałceniu atmosferze. ‘Ala’ otwiera przed nami duże pole działania , możemy uczestniczyć we wszystkich zajęciach ,a program jest dostosowany do każdego indywidualnie. Corocznie organizowany jest festyn pt. ‘Ala ma kota’ , podczas którego uczniowe mogą wykazać się swoimi talentami , nie tylko na forum szkoły , ale całkiego miasta. Dowodem na powodzenie tej szkoły są chociażby wypowiedzi uczniów :
-szkoła ta otwiera przed nami duże perspektywy , możemy się wykazać nie tylko wiedzą ,ale też talentami . Jest naprawdę super.
-Jestem wdzięczna ogormnie , bo ta szkoła nauczyła mnie samodzielności i odpowiedzialności za to co robię.
Więc jeśli chcecie czuć się szanowani i doceniani zapraszamy do Ali!
aleksandra3591
Ja- człowiek i natura…
czerwiec 6, 2008 at 5:39 przed południem | In Dziennikarskie | No CommentsNie zjadłem dziś śniadania. Wczorajszy dzień kosztował mnie sporo sił. To był trudny dzień i wcale nie łatwiejszy wieczór. Moja wewnętrzna równowaga w takich dniach ulega wyraźnemu zachwianiu.
Sposobem jej przywrócenia nie jest śniadanie. Na nie też przyjdzie pora. Najpierw trzeba przywrócić chęć jedzenia, cieszenia się wiosną, słońcem, ludźmi. Poranny spacer po lesie. To jest to. Szum starych sosen, śpiew ptaków, zapach żywicy. Jestem u źródła. czerpię z niego, jestem w nim, powoli się nim staję. Tu wszystko jest na swoim miejscu. Miłość, którą głośną pieśnią wychwalają ptaki, walka, która ma sens zgoła inny niż w naszym ludzkim świecie. śmierć wreszcie, która, gdy dopada , któreś z leśnych stworzeń jest jedynie spontaniczną figurą w kosmicznym tańcu istnienia, jednym z filarów bytu.
Tu nasze ludzkie sprawy, dramaty udaje mi się zobaczyć we właściwej perspektywie. Rzucone na odwieczne tło nieodmiennie przypominają, że nasze pretensje do bycia kimś szczególnym , wyjątkowym, zasługującym na więcej niż tocząca swój kawałek liścia mrówka, są co najmniej niestosowne, by nie rzec śmieszne. Tu wyraźniej niż gdziekolwiek czuję, że nic nie jest oddzielone od siebie ,
że drga wspólnym odwiecznym rytmem, i że ja jestem jego , już niewyalienowaną częścią.
Mogę wracać. Zgłodniałem…
Imię moje na “D”
czerwiec 5, 2008 at 11:04 przed południem | In Dziennikarskie | 1 CommentDałeś mi ciało,
Dałeś mi ich,
osadziłeś mnie tutaj, abym stąd czerpała,
a imię Twoje na “Ż”,
Dałeś mi czas i jeszcze go dasz,
i wiem, że przygotowałeś kilka niespodzianek,
teraz popychasz mnie na głęboką wodę
i myślisz, że jakoś sobie poradzę,
na tej wodzie mnóstwo sztormów przyjdzie mi znieść,
Ty mi je dasz,
a imię Twoje na “Ż”,
wiem, że przygotowałeś aukcję,
wygra ją kupiec, który da najwięcej - od siebie,
a towarem będę ja i wstęp do mojej bajki,
i dasz nam jeszcze wtedy łódź, abyśmy mieli szansę
a imię Twoje jest Życie…
hexa1492
Blog at WordPress.com. | Theme: Pool by Borja Fernandez.
Entries and comments feeds.