Nie zawsze wszystko jest takim, jakim się wydaje…

lipiec 12, 2009 at 10:39 am | In Mysli nieuczesane | Leave a Comment

Widujesz ich czasami.

Tkwią nieruchomo w niewidzialnej pajęczynie,  gotowi kąsać gdy spróbujesz ją choćby naruszyć.

Mało jest dziś takich ludzi, coraz mniej.

Przy tym wszystkim są cholernie intrygujący i… niezrozumiali.

Czasami próbujesz skomentować, prychnąć, podsumować,

ale prawda jest taka, że ludzie bez kompleksów mają odwagę zająć się własnym życiem…

Pajęczyny nie widzisz, ani nawet nie rozumiesz, ale bez wątpienia jest i stanowi doprawdy świetne rusztowanie.

Nie możesz pojąć wszystkiego, nikt tego nie potrafi.

Wielu próbowało i nadal próbuje kończąc jak mała muszka rozpaćkana w wielkim oku.

“Nie ten szczęśliwy co tysiąc kwiatów zrywa, lecz ten co zerwie jeden i go szczęściem nazywa”

Niektórzy żyją tylko po to by oglądać kolejne wschody i zachody słońca…

hexa1492

Tysiąc skradzionych pereł i orchidea

maj 9, 2009 at 12:08 pm | In Mysli nieuczesane | 2 Comments

Jesteś zdolny jest do tak wielu pięknych rzeczy,

Że czasem czuje się, jak bardzo blisko Ci do anioła

Gdy słyszysz muzykę,tęsknisz za czymś lepszym, mniej prozaicznym i brutalnym,

Potrafisz sprawić, że ktoś przez chwilę będzie umiał latać,

Wiem, że potrafisz.

Jednak możesz z premedytacją też rozszarpać go na strzępy…

Być wilkołakiem, dziką bestią, niewzruszoną.

Jesteś zdolny do tak wielu okrutnych rzeczy…

Chowasz twarz w kominiarkę, Na harfie fałszując,

Powtarzasz, że tak już jest, tak musi być.

Śpiew ptaków, który Cię zachwyca

Za chwilę potrafi być dla Ciebie na tyle irytujący aby przestać słuchać…

Potrafisz na niej grać,

Wiem, że potrafisz.

Aby wydobyć dźwięk musisz pociągnąć za struny.

Potrzebne są też nuty i klucz…

wiolinowy.

Wiesz, gdzie są.

Nie łap motyla łapczywie za skrzydła, bo przestanie latać.

Na palcach zostaną Ci tylko okruchy kolorów.

Kwiat potrzebuje motyla, to dla niego kwitnie

Gdy już mają siebie nawzajem, oboje mogą umrzeć

Krótki ich żywot, prawo natury – powiesz

Lecz nie bezwartościowy, odpowiem Ci…

Jesteś zupełnie jak kwitnąca herbata,

której kwiat otwiera się po zalaniu wrzątkiem.

Co dla Ciebie jest zalewą? Miłość, natchnienie, pasja?

Sama zalewa bez esencji jest bezwartościowa.

Dlatego otwórz tego mięczaka i odkryj w nim perłę,

Coś pięknego i bardzo trwałego kryjącego się pod skorupą.

Rankiem wstań, otwórz oczy, stań przed lustremi spróbuj odpowiedzieć sobie na pytanie,

Kim jesteś?

Człowieku…

Hexa1492

Migdały, czerwone, zielone i niebieskie:)

maj 5, 2009 at 11:21 am | In Mysli nieuczesane | Leave a Comment

Dlaczego ludzie stawiają między sobą mury? Czego się boją? Grają w jakąś głupią grę? Czy naprawdę chcą być pionkami pozorów?

Dlaczego tak często pozwalamy sobie na złość, a prawie nigdy na miłość? Co robimy dla samych siebie i jak przekłada się to na to, co robimy dla innych?

Przecież każdy marzy o ciepłym deszczu na policzku, dotyku i zapachu kwiatu jaśminu. Co nas od tego odciąga? Czy to marzenia tak odległe, że wydają fikcją? Dlaczego?

Wyjdź latem w deszcz, obróć głowę i zobacz jaka piękna tęcza. Może garnek ze złotem znajduje się na jej końcu, a nie tam gdzie zazwyczaj szukasz? Dlaczego nie? Dlaczego się śmiejesz? Czy kiedykolwiek pozwoliłeś sobie na ten luksus bycia śmiesznym? Może warto? :)

Pozwól sobie marzyć, przecież z tych cegieł możesz zbudować most… .

hexa1492

Polska

kwiecień 16, 2009 at 8:26 pm | In Mysli nieuczesane | 1 Comment

Siedzimy na jednej skale zwanej ziemia. Ty na zachodzie,  ja na wschodzie. Pytasz się skąd jestem. Pokazuje ci jedna z tych twarzy wyrytych na kamieniu. Jest zniszczona, ale szczęśliwa.

Niedoskonale piękno. Podczas gdy twarz wydaje się być, powiem wprost, brzydka. To tak naprawdę jest najpiękniejsza ze wszystkich twarzy, na skale.

Zmarszczki? Długie, wijące się po całej twarzy… To w rzeczywistości rzeki. Wisła, Odra, Warta…

Wielkie niebieskie oczy, to jeziora…Śniardwy, Mamry, Hańcza…

Włosy na całej skórze to nasze lasy,  bory i puszcze…

Wystający, wielki podbródek i nos to góry. Karkonosze, Tatry…  Na najwyższym punkcie nosa, są Rysy…

Nad twarzą, fale. Włosy są nieregularnej długości, o kolorze  nieba. To morze Bałtyckie.

Kilka dużych pryszczy, wśród mnóstwa piegów. To nasze miasta..

Na całej twarzy widać ślady wojen jakie przeszła.

Pytasz się. Dlaczego choć jest tak brzydka i zniszczona, uśmiecha się?

Widzisz moj drogi przyjacielu.

To co jest na tej skale, to jedno.

To co w niej, to drugie.

Tam ukryte jest coś więcej niż góry, czy lasy.

To druga Polska.

To jej dusza.

To ludzie, Polacy.

Polska twarz zostala kiedys rozcięta przez obce dlonie. Byla czescia innych twarzy, ale mimo to jej dusz nadal byla jednoscia. Ona jest nieśmiertelna. Dzieki temu przetrwala nawet to i odzyskala swoja twarz. Zniszczona, barzydka, ale twarz. Jest szczesliwa, bo jest Polską. Nasza Polską!

inari91

Krokusy

marzec 30, 2009 at 5:06 pm | In Mysli nieuczesane | Leave a Comment

Wczesną wiosną, kiedy ziemia jeszcze dobrze się nie rozgrzała i stopniał ostatni śnieg. Wystawiają ku słońcu swe główki, krokusy. Fioletowe, żółte, białe. Rosną one najczęściej w kępach. Zbierają się w grupki, niczym dzieci podzielone na klasy. Podeszłam kiedyś, by przyjrzeć się im z bliska. Miały długie, wąskie łodygi i jakby nie do końca rozwinięte płatki. Wyglądały jak kolorowe kieliszki. Byc może są to kieliszki Matki Natury, która pije z nich nektar, by uczcić nadejście wiosny. Postanowiłam wziąć sobie taki kieliszek do domu. Juz wyciągnęłam rękę by go zerwać, gdy nagle usłyszałam cichy szept. Nie, nie rób tego! Rozglądnęłam się, ale nikogo nie było obok mnie. -Moze mi się przesłyszało- pomyślałam i spróbowałam ponownie. Znów to samo. Nagle, kwiat po którego sięgnęłam, rozwinął się. Wtedy głos był silniejszy. -Nazywam się krokus. Jestem jednym z najwcześniejszych kwiatów, ale to nie znaczy, ze możesz mnie zrywać. Jestem bardzo delikatnym i szlachetnym kwiatem. Zobacz. Mam dookoła długie i szpiczaste liście. To moje szable, którymi mogę cie dźgnąć, choć nie lubię tego robić. Te liście mnie chronią. Miasto, to bardzo niebezpieczne miejsce dla mnie. Mnóstwo ludzi, aut i innych ludzkich wytworów. Niestety Matka Natura kazała mi tutaj rosnąć, bo gdyby nie ja, ludzie nie wiedzieliby czy jest już wiosna czy nie. Przebiśniegi dawno przekwitły, a na drzewach nie ma jeszcze liści…

inari91

Okruch niepewnego….

styczeń 13, 2009 at 11:47 am | In Mysli nieuczesane | Leave a Comment

Stworzyciele…

Znów porywam się z motyką na Słońce,

Tkwiąc w tej całej iluzji, wyimaginowanym złudzeniu bezpieczeństwa…

Zapomnieliście o wolnej woli!

Sama musiałam sięgnąć po nią

i chociaż wiem, że pisane mi jest być tutaj i być taką

to coraz bardziej mam ochotę uciekać…

Czy potrafisz to zrozumieć?

Chodź, weź ten chrust i zrób ze mną szałas

zamknijmy się w nim i bądźmy tylko dla siebie

bo choć to tylko kolejna iluzja

to przynajmniej nasza własna….

Hexa1492

Melodia

wrzesień 5, 2008 at 8:20 pm | In Mysli nieuczesane | 1 Comment

Wychodzę sama w ten chłodny wieczór,

między liśćmi drzew przebijają żółte smugi sztucznego światła,

idąc dróżką między drobnymi krzewami i widząc ciepłe światło latarni,

czuje się ten niesamowity klimat, wzmagany faktem, iż to miejsce było kiedyś cmentarzem,

bardzo, bardzo starym cmentarzem… .

Słyszę śmiechy, krzyki i szczęk zgniatanych puszek,

no cóż… nie jestem tu sama, niestety… .

Widzę pień ściętego dębu,

ubolewam nad tym, gdyż z dębem tym związana była pewna historia,

a teraz z tego potężnego drzewa pozostał nawet nie kikut – tuż przy ziemi.

vanitas… .

Jednak w tym miejscu przebywałoby się przyjemniej, gdyby nie pojedyncze “ja pierdole” przeszywające powietrze.

Mam piasek w butach. To nic, niech sobie tam będzie.

Idę dalej, kolejne miejsca szarpią delikatnie struny wspomnień

lipowa alejka, kolejny park i plac zabaw,

mam ogromną ochotę pofrunąć na huśtawce… .

Idę dalej, widzę surowe budynki, betonowe chodniki

i okna, mnóstwo okien z firanami, przez które przebija sztuczne światło.

Zastanawiam się ile tajemnic, ludzkich dramatów, chwil radosnych, wspominanych przez sentymentalnych – dzieje się w tej chwili otoczonych surowymi murami z betonu i więzionych w szklanych kratach szyb.

Piasek w butach uwiera mnie w stopy.

Wyobrażam sobie jakby było miło zamienić w tej chwili betonowy chodnik na miękką trawę, po której mogłabym chodzić boso.

Widzę przez wybite okno piwnicy pana wymieniającego żarówkę w starej lampie – mam taką samą w mojej piwnicy.

Mijając kolejne skrzyżowania uliczek,

odczuwając kolejne drgania strun,

kąciki ust zadzierają się do gwiazd.

Zza żywopłotu bije blask ognia,

w całej okolicy czuć dym i zapach pieczonego mięsa.

Mam ogromną ochotę usiąść przy takim ognisku… .

Idę dalej,

nie widzę domu porośniętego bluszczem…

powinien tutaj być,

gdzie jest ten dom porośnięty bluszczem?

Jest.

Jest i przedszkole,

ale nie ma smerfów na murze jak kiedyś… .

vanitas…

Pora wracać moi mili.

Naprawdę pora… .

Wracam więc, mijając te same miejsca, struny grają cichą melodię przerywając raz po raz.

Mijam grupki młodych ludzi o niesympatycznych twarzach, gestach,

nawet o niesympatycznym śmiechu.

To dosyć dziwne, ale śmiech naprawdę może być niesympatyczny.

Uwalniam stopy, wchodzę po schodach do góry.

Uruchamiam komputer… .

Nadchodzi czas aby w końcu nacisnąć to “publikuj”… .

hexa1492

Wieczorna myśl

czerwiec 7, 2008 at 8:39 pm | In Mysli nieuczesane | Leave a Comment

Ludzie popełniają błędy to niezaprzeczalny fakt. Jednak w dzisiejszych czasach nie pozwalają się oceniać, nie chcą aby ich oceniano. Nie raz już proszono mnie o radę, tudzież wyrażenie opinii z naciskiem na brak oceny. Jednak ja mówię wtedy, że bardzo mi przykro ale zdanie będzie niepełne a rada być może niewłaściwa. Do błędu się trzeba po prostu przyznać przed samym sobą.  Z drugiej strony ocenianie pochopne na podstawie wyglądu bądź jednej wzmianki bez okoliczności jest niewłaściwe. Można wtedy powiedzieć “coś” ale nie “coś” ostateczne, bo np. wygląd może nam powiedzieć o tym jakiej człowiek muzyki słucha bądź do jakiej subkultury należy, ale i tak nie mamy ostatecznej pewności jaki ten ktoś jest. Jeśli jednak człowiek z czyjegoś subiektywnego punktu widzenia, zachowuje się lub postępuje źle to niech nie liczy na to, że nie zostanie oceniony. Myślę, że to nawet lepiej, że ktoś go oceni, być może upomni, zwróci uwagę, że coś robi nie tak oczywiście w jego subiektywnym odczuciu. Moim zdaniem to jeśli nie oceniasz – nie masz własnego zdania, jeśli nie chcesz być ocenianym to się oceny po prostu boisz. Subiektywizm był, jest i będzie i nie można się oszukiwać, że jest inaczej. Nikt obiektywny do końca nie jest.  Ja będę szczęśliwa jeśli ktoś mnie oceni, podsumuje, powie co według niego mogę poprawić. Myślę, że to będzie wskazówka do tego jak być lepszym człowiekiem.

hexa1492

W imię Polski…

czerwiec 5, 2008 at 9:03 am | In Dziennikarskie, Mysli nieuczesane, Proza | Leave a Comment

Chcę wstąpić do wojska. W zasadzie to nie zdaję sobie pewnie sprawy z realiów, jednak chcę spróbować. Moja rodzina nie traktuje tego poważnie, ma oczywiście prawo bo mnogość zawodów, w których się im ogłaszałam była naprawdę porażająca. Jednak teraz podejmuję dojrzalsze decyzje. Myśl ta kiełkowała już w gimnazjum. Jednak nie wiążę z wojskiem przyszłości. Chciało by się powiedzieć, że to będzie przygoda, ale to będzie coś więcej. Duch patriotyczny obudził się we mnie chyba na dobre. Być może to też efekt propagandy, ale po prostu czuję, że to jest mój obowiązek. Co więcej z biegiem czasu uświadamiam się w tym bardziej. Nie mam wątpliwości, że wojsko będzie cennym doświadczeniem jednak nie chciałabym nigdy brać udziału w walkach. W żadnym wypadku nie będę najemnikiem. Bo walczyć mam w imię czego? Wypłaty? Z drugiej strony jest również kwestia tego, że ludzie jadą zabijać ludzi. A ludzie ci znajdując się w innej sytuacji być może mogli by być najlepszymi przyjaciółmi. I znów nachodzi mnie pytanie w imię czego? Niczym nie przypominają bohaterów ginących w imię ojczyzny, w obronie rodziny i dobra przyszłych pokoleń. Tak, to prawda, żołnierz na froncie myśli za pewne najintensywniej o tym, aby uratować samego siebie. Dlatego wojna jest tak okrutna. Wojsko to doświadczenie, wojna to najstraszliwszy wytwór ludzkości.

Pewna myśl nie daje mi spokoju. Z moim uwielbieniem do muzyki przedwojennej i pieśni żołnierskich zastanawiam się ilu artystów tworzy teraz podobne w Iraku, w Afryce… . Ile kobiet wygląda w przerażeniu swojego Jasieńka? Tragiczny romantyzm w dziełach wojennych artystów to coś co najbardziej ściska za serce.

“Jak można się nudzić, jak można marudzić, że świat jest smutny, że jest źle nie rozumiem, nie” śpiewała Helena Grossówna przed II wojną światową. Być może to jej świetna aktorska kreacja każe mi myśleć, że ludzie w owym czasie mieli radość w głosie. Każdy z nich miał marzenia, problemy, miłostki tak jak my wszyscy teraz. Nawet się nie spodziewali następnej wojny światowej… . Eugeniusz Bodo wspaniały polski aktor i amant, na którego widok mdlały ówczesne kobiety zmarł w łagrze z głodu i wycieńczenia. Aż trudno w to uwierzyć… . To wszystko uaktywnia we mnie myślenie o tym, jak ja bym sie zachowała w podobnej sytuacji. Gdyby za jakiś czas świat obiegła wiadomość, że obce wojska wkroczyły do Polski. Oczywiście mam świadomość, że dzisiejsza wojna polega przede wszystkim na tym kto pierwszy zrzuci bombę, kto odpowie i kto pierwszy się wystraszy. Dlatego ta okrutna gra, w której ludzie są pionkami nie daje mi spokoju. Jeśli mam wybierać jak mam umrzeć podczas wojny to na froncie ramię w ramię z bohaterami.

hexa1492

Szkoła i szkoła czyli różne dwa światy

czerwiec 5, 2008 at 8:20 am | In Dziennikarskie, Mysli nieuczesane | Leave a Comment

Tak naprawdę to nie wiedziałam czego się spodziewać… Co prawda strona internetowa została przeze mnie przeczytana “od deski do deski” :) , ale nawet przez myśl nie przeszło mi, że za kilka miesięcy sama ją będę redagować. Zupełnie nowe miasto, zupełnie nowy system i… nikogo znajomego. Z pomocą znów pospieszył internet i pewien serwis społecznościowy. Uff… Czyli nie ja jedna mam obawy co do nowej szkoły.

Wrzesień, wrzesień – wrzesień coraz bliżej. Na wszelki wypadek nastawiłam się lekko bojowo. To po gimnazjum. Nawet nie wyobrażacie sobie w ilu bójkach uczestniczyłam w owym czasie. :) Również niektórzy nauczyciele dali mi nieźle popalić, uświadamiając mnie w tym, że dzieci i ryby głosu nie mają. To dlatego miałam już dosyć.Po pierwsze gimnazjalnej burzy hormonów, która dawała się odczuć w powietrzu. Czułam, że pora dorosnąć. Po drugie od szkoły oczekiwałam tego, że dorastać mi pomoże, że moje zdanie będzie brane pod uwagę, że pozwoli mi poczuć, że liczę się jako człowiek, a nie marny nie mający nic do powiedzenia uczniak. Bo ja mam zawsze coś do powiedzenia, tylko nie każdy zawsze chce o tym słuchać. :)

I wiecie co? (Tak, wiem zdania nie zaczyna się od “i”, ale tutaj ważniejsza jest treść i siła przekazu):) Mam com chciała! Inny świat, idealne wejście w  tę nastoletnią “dorosłość”, na początku nie mogłam uwierzyć. Troszeczkę inaczej sobie co prawda wyobrażałam to wszystko, ale to również dlatego, że tak naprawdę nie miałam nigdy do czynienia z taką szkołą. Teraz gdy “stare” koleżanki raczą mnie opowieściami z krypty/klasy to włos prawdziwie się jeży.

hexa1492

Następna strona »

Blog na WordPress.com. | Theme: Pool by Borja Fernandez.
Entries and comments feeds.